czwartek, 28 lutego 2013

Decubal - wielofunkcyjny balsam do ust

Dziś recenzja pierwszego produktu od firmy Decubal. Jak tylko dostałam mega paczkę od razu dopadłam do balsamu do ust, to chyba moja największa obsesja, mam ich masę. Balsam jest wielofunkcyjny więc jeżeli nie sprawdzi się do ust, na pewno znajdziemy dla niego jakieś zastosowanie.  


Decubal - Lips & dry spots balm


Balsam do ust i miejscowo zmienionej, popękanej i suchej skóry. Intensywnie regeneruje spierzchnięte i popękane usta dzięki zawartości wielu składników odżywczych.
Intensywnie pielęgnuje suchą, łuszczącą się i miejscowo zmienioną skórę również na łokciach, kolanach, czy w obrębie zmian związanych z łuszczycą. Nawilża, łagodzi, regeneruje i zmiękcza skórę dzięki zawartości lanoliny, witaminy E i wosku pszczelego.

Pojemność: 30 ml

Cena: ok. 20 zł

Dostępność: KLIK, apteki

Skład: Petrolatum (wazelina), Lanolin (lanolina), Paraffinum Liquidum (parafina), Cera Alba (wosk pszczeli), Ricinus Communis Seed Oil (olej rycynowy), Salicylic Acid (kwas salicylowy), Tocopherol (witamina E)



Moja opinia: 
Opakowanie w jakim dostajemy balsam to miękka tubka zapakowana w kartonik o pojemności 30 ml, więc  dużo jak na balsam do ust. Poręczna tubka, z której wyciskamy balsam i nie musimy grzebać pojemniczku jest na plus, bo można go wrzucić do torebki i nosić w kieszeni, bez obaw o ubrudzone palce. 


Konsystencja przypomina gęstą maść, jest tłusty i bardzo treściwy, dlatego wystarcza mała ilość, co wpływa na bardzo dobrą wydajność, używam go codziennie, a nie doszłam jeszcze do połowy opakowania. 
Balsam bardzo dobrze się rozprowadza po skórze, zostawiając po sobie warstwę ochronną, która nie wchłania się za szybko, ale dla mnie to akurat dobrze, bo lubię czuć, że mam coś ochronnego na ustach, a dość irytujące jest smarowanie się co kilka minut pomadką ochronną.



Balsam jest wielofunkcyjny można go nakładać na suche miejsca np. kolana, łokcie. Ja nakładałam go też na skórki wokół paznokci, chociaż najczęściej nakładam na usta, bo szkoda mi go za szybko zużyć. ;)
Zapach jest delikatny, pachnie podobnie jak naturalne kosmetyki, ale na ustach go nie czuć. Z działania jestem bardzo zadowolona. Bardzo dobrze radzi sobie z popękanymi i spierzchniętymi ustami. Najlepszy efekt osiągnęłam kiedy nałożyłam grubszą warstwę na noc na wypeelingowane usta, rano usta - lodzio miodzio. ;) Efekt nawilżenia jest niezaprzeczalny, dodatkowo skóra jest miękka i ukojona. Balsam ma bardzo dobry skład, krótki i konkretny, dominują substancje tłuszczowe. Ze względu na obecność parafiny bałabym się go nałożyć tylko na twarz, ze względu na skórę podatną na zapychanie. 


Balsam poradzi sobie z każdym suchym miejscem, efekt jest dopóki go używamy więc myślę, że po przerwaniu stosowania problem może powrócić, ale to będę musiała jeszcze sprawdzić. Ja na pewno się z nim nie rozstanę, będzie u mnie miał miejsce w kosmetyczce na długi czas. Jestem bardzo zadowolona z produktu!

Spotkałyście się z tym produktem?
Macie jakiś niezastąpiony balsam do ust?

środa, 20 lutego 2013

Humektanty co, jak i dlaczego?

Dziś parę słów o humektantach czyli substancjach nawilżających. Tak się zastanawiam dlaczego nie mogłam tych wszystkich ciekawych informacji odnaleźć dużo wcześniej nim zaczęłam katować włosy prostownicą, lakierem czy codziennym szorowaniem mocnym szamponem. Kółko się zamykało, bo im bardziej próbowałam rozprostować włosy tym bardziej one się podwijały i łamały. Teraz jestem już trochę mądrzejsza o parę rzeczy i chciałam się z Wami podzielić.

Istnieją trzy rodzaje składników: humektanty, emolienty i proteiny. Przy czym dwie pierwsze są to nawilżacze, z zaznaczeniem, że mimo mają taką samą nazwę to pełnią trochę inną funkcję.
 Dzisiaj skupię się na humektantach


Humektanty to silnie higroskopijne substancje, dobrze rozpuszczalne w wodzie, które mają zdolność do trwałego wiązania i zatrzymywania wody z otoczenia, dzięki czemu pełnią one rolę naturalnego rezerwuaru wody w skórze. Zadaniem humektantów jest zwiększenie zawartości wody w warstwie rogowej naskórka - wiążąc wodę w skórze => przeciwdziałają jej utracie, dzięki temu skóra staje się nawilżona, napięta i bardziej elastyczna.

Humektanty wykorzystywane są w kosmetyce jako nieokluzyjne składniki nawilżające. W przypadku skóry suchej samodzielnie stosowane mogą nie dawać poczucia wystarczającego nawilżenia, dlatego powinny być łączone z emolientami. [źródło]

Czym się różnią humektanty od emolientów?

Humektant nawilża, przy czym musimy mieć jeszcze trochę wody w skórze,  żeby całe nawilżenie, które niesie nam humektant nie wyparowało. Emolient ma za zadanie zatrzymać wodę w skórze i zapobiec jej odparowaniu. 

Czy da się za bardzo nawilżyć włosy?

Owszem da się. Włosy, którym dostarczamy za dużo humektantów będą zbijać się w strąki, będą ciężkie, oklapnięte i będą szybko się przetłuszczały. Musimy zadbać o równowagę między humektantami a proteinami.

Czy porowatość włosów ma znaczenie przy stosowaniu humektantów?

Otóż ma. Włosy niskoporowate potrzebują rzadziej nawilżania (włosy zdrowe łatwiej jest przenawilżyć, co pozbawia je elastyczości i 'życia')  niż włosy wysokoporowate. 

Jak pogoda wpływa na stosowanie humektantów?

Włosy suche absorbują wodę z otoczenia, dlatego przebywając w miejscu o wysokiej wilgotności musimy uważać,  bo kiedy wypiją za dużo wody z otoczenia staną się suche i napuszone. To samo tyczy się suchego powietrza, które 'zabierze' nam wilgoć z włosa dla siebie i również powstanie puch. Najlepsza dla włosów jest optymalna temperatura i wilgotność powietrza. 

Przyklady humektantów:

aloes
mocznik
NMF
kwas hialuronowy
gliceryna
miód
mleczan sodu
kwas mlekowy
d-pantenol
naturalna betaina
mleczko pszczele
sorbitol
alantoina
witamina E
niacynamid
jedwab hydrolizowany


Subiektywny spis kosmetyków nawilżających do włosów:

Alterra, maska nawilżająca granat i aloes
Organique anti-age maska winogronowa
Receptury Babuszki Agafii drożdżowa maska 
BioVax do włosów suchych i zniszczonych
Domowa maska nawilżająca (żółtko, oliwa z oliwek, majonez)
Matrix, Bioalge Hydratherapie, Balsam nawilżający
BingoSpa maska do włosów mleczna z elastyną
Isana Hair, Haarkur Intensiv - Pflege - preparat intensywnie pielęgnujący

Najlepiej jest stosować humektanty, proteiny i emolienty równocześnie, unikniemy wtedy wszelkiego rodzaju przeproteinowania czy przenawilżenia. Każdy z Nas ma inne włosy i trzeba sprawdzać i testować co najlepiej się sprawdza i cieszyć się pięknymi włosami. ;)

Stosujecie półprodukty?
Zwracacie uwagę na to jak pielęgnujecie włosy?

Pozdrawiam
Blanka ;*

poniedziałek, 18 lutego 2013

Recenzja kosmetyków od drogerii Nocanka

Jeszcze przed Świętami dostałam paczkę od drogerii, produkty przetestowane więc przyszedł czas na recenzję. Produkty mogłam wybrać sobie sama i doszłam do wniosku, że ostatnio mam manię kupowania pędzli. Pędzli do podkładu mam chyba z 5 i oto kolejny dołączył do kolekcji.


L'oreal Studio Secrets, Baza korygująco - wygładzająca


Na pierwszy ogień idzie baza pod makijaż.Ogólnie dość rzadko używam bazy pod makijaż, dlatego wzięłam próbki bazy L'Oreala. Cały słoiczek z pewnością szybciej straciłby datę ważności niż bym go zużyła. Z bazami pod makijaż mam dość małe doświadczenie. Mimo swojej niepozornej wielkości bazy z próbki wystarczyło mi na 3 razy. Za pierwszym razem wybrałam całą z próbki i starczyło mi na grubą warstwę na twarz i jeszcze kolana mogłabym sobie wysmarować. ;) Konsystencja jest zbita, ale w połączeniu z ciepłem skóry robi się aksamitna i dobrze się rozprowadza, wystarczy jej naprawdę mała ilość, jeżeli nałożymy za dużą ilość baza nam się brzydko zroluje. Po nałożeniu bazy skóra jest naprawdę gładka i przyjemna w dotyku. Na tym kończą się plusy. Baza jest moim zdaniem bardzo droga, bo kosztuje 75 zł przy pojemności 15 ml. Baza nie przedłużyła mojego makijażu, wszystko ścierało się tak samo jak bez bazy i matowała tylko na chwilę, mam przetłuszczającą się strefę T i po jakimś czasie świeciłam się jak latarnia.
Jednak dla osób z niewymagającą skórą mogłaby podpasować. Poza tym jest spore udogodnienie w możliwości kupienia próbek, bo jeżeli cała baza w słoiczku kosztuje 75 zł, to kupując 15 próbek po 1 ml zapłacimy tylko około 10 zł (klik). Tak samo kupując aż 100 sztuk zapłacimy 49 zł (klik), a koszt 10 sztuk to 4,79 zł (klik).


Skład: Cyclohexasiloxane, Dimethicone, Dimethicone / Vinyl Dimethicone Crosspolymer, Silica, Acrylates Copolymer, Disodium Stearoyl Glutamate, Aluminum Hydroxide, Various Colours. 




Revlon Foundation Brush, pędzel do podkładu

Pędzel do podkładu wykonany z miękkiego i sprężystego, przepięknie cieniowanego włosia ułożonego owalnie, dzięki któremu perfekcyjnie nałożysz każdy podkład - sypki, płynny, czy w kremie. Pędzel osadzony jest na długiej i wygodnej rączce z lakierowanego drewna brzozy. 



Miałam w swoich łapkach różne pędzle, ale zazwyczaj te z niskiej półki, bo tak naprawdę dopiero wkraczam w świat pędzli. Pędzel Revlon zaliczam raczej do średniej półki cenowej, można go kupić już za mniej niż 20 zł. Pędzel jest solidny i dobrze wykonany. Drewniana, wygodna rączka, chociaż lekko przydługa, bo czasem zdarza mi się uderzyć nią w lusterko. Włosie jest bardzo mięciutki i nie drapie twarzy. Nakładanie nim podkładu to prawdziwa przyjemność. Używam go od ponad 2 miesięcy, był prany już wiele razy i o dziwo nie wypadł z niego ANI JEDEN WŁOSEK. Zazwyczaj zdarzało mi się, że włosie leciało masowo albo przynajmniej wypadało parę włosków, a tu takie zaskoczenie. Podsumowując jest to całkiem dobry pędzel za małe pieniądze. Kuszą mnie również pędzle Hakuro i chyba sobie sprawię przynajmniej jeden. Na razie ;))

Ingrid, Automatyczna kredka do oczu z gąbką








Automatyczna kredka do oczu z gąbką do rozcierania kresek z systemem Up&Down, dzięki któremu można wkręcić rysik z powrotem. Z drugiej strony kredki znajduje się gąbeczka do rozcierania kreski, która umożliwia roztarcie kreski i uzyskanie efektu przydymionej powieki. Kredka pozwala na wykonanie perfekcyjnego i trwałego makijażu oka. Dzięki odpowiedniej konsystencji doskonale się aplikuje, podkreślając lub odpowiednio korygując kształt oka.


Kredka jest dwustronna, z jednej strony jest wykręcana, a z drugiej strony znajduję się gąbeczka do rozcierania. Zazwyczaj używam eyelinerów w żelu lub w płynie, kredek bardzo rzadko, wyjątkiem są żelowe kredki z Avonu. Kolor kredki jest dość blady i odcień czerni słabo wypada na tle innych kredek, jednak kosztuje tylko parę złotych więc w tej sytuacji można zrozumieć. Po roztarciu z kredki nie zostaje prawie nic, lekka szarawa poświata. Kredka nie da się zrobić dobrej, cienkiej kreski na oku, jeżeli już mi wychodziła to ledwo ją było widać. Nie odbija się na powiece, ale po przetarciu całkowicie znika z oka. Nie dla mnie takie wynalazki, wolę eyelinery.

Podsumowując, najbardziej zadowolona jestem z pędzla, jest tani, miękki i dobrze rozprowadza podkład. Baza jest średniaczkiem, szału nie robi, a z kredki jestem niezadowolona, może przypasowałaby amatorkom delikatnego i niewidocznego makijażu.

Pozdrawiam 
Blanka ;*

czwartek, 14 lutego 2013

Biedronkowo, Rossmannowo, współpracowo

Od przybytku głowa nie boli? Oj, czasem może rozboleć. ;)
 Dzisiaj zapukał do mnie listonosz z dwiema przesyłkami od BingoSpa i Noni Care. Byłam też w Biedronce, ale wybierałam, wybierałam, aż w końcu wzięłam tylko płatki kosmetyczne za 5,55 zł trójpak i odżywkę Eveline za 7,99 zł. Jestem ciekawa czy daje taki sam efekt jak diamentowa albo 8w1. Dobra promocja jest też na masła Perfecty, ale mam tyle w zapasie, że w końcu nie wzięłam.


Przyszła do mnie paczka od sympatycznego pana Michała z firmy Noni Care. Do tej pory miałam z tej firmy tylko zwykłą pomadkę ochronną i nawet nie widziałam, że firma posiada też inne produkty. Pierwsze co mnie oczarowało to piękne i kolorowe opakowania, widzicie te apetyczne owoce? ;) Drugie to równie piękny zapach, chociaż i składy mają bardzo obiecujące. ;)


Krem do twarzy na dzień z filtrami UV
Krem do twarzy na noc przeciwzmarszczkowy


Balsam do ciała z filtrem UV
Krem pod oczy 


Tonizujący żel pod prysznic
Pomadka ochronna z filtrami UV


Przesyłka od BingoSpa w ramach kontynuacji współpracy. Wybrałam sobie jedwabne serum do mycia włosów, wahałam się między kolagenowym, ale tego skład bardziej mi przypasował. Nie mogłam nie wziąć peelingu błotnego z kwasami owocowymi, pokładam w nim bardzo duże nadzieje ;) 
Zdecydowałam się także na krem pielęgnacyjny z Zea Mays, ma całkiem przyzwoity skład bez parafiny i gliceryny. Zauważyłam, że na dwie ostatnie pozycje zdecydowało się dużo blogerek, to były chyba najlepsze wybory. ;)


Wpadłam też do Rossmanna, ale krążyłam jak dziecko we mgle i nie wiedziałam za co się złapać. Chyba na razie mam wystarczająco kosmetyków, dlatego wzięłam tylko klamerkę do włosów za 1,99 zł. 
Tym, którzy zapomnieli donoszę uprzejmie, że za buziaka przy kasie można dostać dwie maszynki Wilkinson za 1 zł. ;)) Swoją drogą bardzo opłacalna sprawa, bo maszynki kosztują w granicach 30 zł za jedną.


-------------------------------------------------

DARMOWE SHINY BOXY

Jeżeli jeszcze ktoś nie wie to na Vinted jest zabawa, po dodaniu 5 ubrań lub dodatków można dostać pudełko ShinyBox za darmo. Ja dowiedziałam się dopiero dzisiaj, ale już dostałam swoje kody więc podaje Wam sprawdzoną informację. Kody obejmują tylko archiwalne pudełka. Zabawa trwa tylko dzisiaj do północy więc spieszcie się.
Bardzo ważne jest, aby zdjęcia dodać przez ten link: www.vinted.pl/witaj, bo inaczej obejmie Was promocja na pudełka.
Dodatkowo po udostępnieniu informacji na FB macie drugie pudełko. ;)
Jeżeli nie jesteście jeszcze zarejestrowane na  Shiny Box, a i tak byście się rejestrowały to będę bardzo wdzięczna za zarejestrowanie się przez mój link polecający: KLIK
 Dość ciężko jest dla mnie uzbierać punkty, bo nie mam w naturze pchać się wszędzie ze swoimi linkami polecającymi (do tej pory mam tylko punkty za uzupełnienie profilu ;)) 
Dla Was bez różnicy jak się zarejestrujecie, a dla mnie to kilka punktów więcej.
Z góry dziękuję ;*

-------------------------------------------

WYMIANA/SPRZEDAŻ

Dodałam też sporo rzeczy do zakładki wymiana/sprzedaż, może Was coś zainteresuje. ;)


Pozdrawiam
Blanka ;*

sobota, 9 lutego 2013

Olivenol - krem z oliwą z oliwek

Jakiś czas temu załapałam się do testów na blogu Śliwki Robaczywki, dostałam krem z oliwą z oliwek. Od jakiegoś czasu mam manię sprawdzania czy dany produkt nadaje się do nakładania na włosy? Ten się nadaje? Czytajcie dalej. ;)

Olivenol - krem z oliwą z oliwek

















Opis producenta:
Przyjemny w stosowaniu lekki krem zawierający oliwę z oliwek.
Doskonale nawilża i pielęgnuje skórę, ujednolica koloryt skóry, doskonale pomaga na rozstępy! Ujędrnia i wygładza ciało. Nie pozostawia po sobie żadnej powłoki na skórze. Krem należy nałożyć na wybrane miejsce i masować aż do całkowitego wchłonięcia. Można stosować do całego ciała. Oliwa z oliwek oraz ekstrakt z liści oliwki znajduje szerokie zastosowanie, począwszy od preparatów o właściwościach zabliźniających, do kosmetyków przeznaczonych dla skóry zniszczonej na skutek promieniowania UV. Właściwości te wynikają z obecności flawonidów (najczęściej żółte barwniki o właściwościach leczniczych i witaminopodobnych). Są silnymi przeciwutleniaczami czyli "wymiatają" wolne rodniki odpowiedzialne za starzenie się i degenerację tkanek.

Pojemność: 250 ml

Cena: 8,06 zł

Skład: Aqua (woda), Glyceryl Stearate (emolient), Octyldodecanol (emolient), Cetearyl Alcohol (emolient), Glycerin (gliceryna), Olea Europaea Rruit Oil (oliwa z oliwek) , Parfum (zapach), Benzyl Alcohol (konserwant) , Methylchloroisothialzolinone (konserwant) , Methylisothiazolinone (konserwant) .

Moja opinia:
Zaczynając od składu, który jak dla mnie jest dobry, bo krótki i dość treściwy. Na początku mamy kilka emolientów, które działają nawilżająco, a także zapobiegają odparowywaniu wody ze skóry czy włosów. Później widzimy glicerynę i oliwę z oliwek, po zapachu mamy już tylko trzy konserwanty.

Opakowanie kremu jest proste, ale konkretne. Lubię opakowania, które nie mają zbędnych zakamarków, z których trzeba wygrzebywać produkt, chociaż najbardziej preferuje kosmetyki z pompką, są wygodne i higieniczne. Mimo, że wole mocne zapachy ten bardzo mi się podoba, jest delikatny i całkiem przyjemny dla nosa. Konsystencja kremu jest bardzo ciekawa, nie jest to typowy krem, ale coś jak serek Almette, delikatna i puszysta, aż z chęcią się go nabiera. Wchłania się dość szybko i nie pozostawia tłustej warstwy, co dla mnie skreśla kosmetyk. 

Krem przetestowałam na kilka sposobów zacznę od tego jak spisał się na twarzy. Niektórzy pewnie wiedzą, że moja twarz nie toleruje zapychaczy typu gliceryna czy parafina, dlatego na twarz krem testowała mama. Sama trochę bałam się go używać na twarz, bo oczami wyobraźni już widziałam jak ta emolientowo-glicerynowa bomba powoli tworzy podskórne gule na mojej twarzy. Także osobom, których cera nie toleruje zapychaczy odradzam nakładanie na twarz. Moja mama (posiadaczka skóry suchej) jest bardzo zadowolona z działania kremu, stosowała go także w dzień, ponieważ nie zostawia tłustej warstwy i szybko się wchłania

Oczywiście ja musiałam przetestować go na włosach. Smarowałam włosy kremem na noc, rozczesywałam grzebieniem, aby mógł wszędzie dotrzeć, a rano myłam delikatnym szamponem. Jednak lepszy efekt zauważyłam po szamponie z SLeS, włosy były mniej przyklapnięte i bardziej odbite u nasady. Sama oliwa z oliwek sprawdziła się na moich włosach, także przypuszczałam, że krem na bazie oliwy z oliwek też się sprawdzi i tak było. Nie był to jednak efekt jak po olejowaniu, ale włosy były miękkie i zdyscyplinowane.

Najlepiej krem spisał się przy stosowaniu na ciało. Krem dzięki swojej puszystości gładko sunie po ciele, przez co kremowanie ciała jest przyjemnością. Nie trzeba czekać długo, żeby się całkowicie wchłonął. Nie mam skóry suchej, jednak zima wpływa na moją skórę destrukcyjnie i ze skóry normalnej robi się sucharek. Oliwa z oliwek słynie z dobrego działania na skórę, a krem przyjemnie wygładza skórę i nawilża(!). Tak, po nim czuje konkretnie nawilżenie, dużą rolę odgrywa tu skład kremu, który nie posiada milion nie potrzebych substancji.

Krem mogę polecić osobom borykającym się z problemem suchej skóry i lubiącym proste, ale konkretne składy.
Dostępność: krem możecie dostać TUTAJ i widziałam go jeszcze w Naturze.

Znacie ten krem? 
Czego używacie zimą do nawilżania ciała?

Nowości ...

Jednak oszczędzanie czy szlaban na zakupy średnio się u mnie sprawdza, bo później człowiek ma ochotę wykupić pół sklepu, ale nie ma to jak stopujący mąż. ;)

Wraz z informacją o możliwej upadłości Natury, zaszłam licząc na jakieś promocje czy wyprzedaże. Jednak dość mało rzeczy było w promocji. Skusiłam się na pędzel My Secret za 9,90 zł, cień z My Secret - 4,99 zł i olejek do pielęgnacji skórek i paznokci - 5,99 zł. Cienia już używałam i na pewno pójdę po kilka innych kolorów, ten wzięłam tylko na próbę. 


Będąc w Auchanie oczywiście nie mogłam ominąć działu kosmetycznego i tak trafiłam na maskę Lorys. Miałam już wersję dwukolorową litrową, a ta jest połowę mniejsza co jest na plus, bo dość ciężko samej zużyć litr maski, tym bardziej, że używam jeszcze kilku innych. Maska ma 450 g i kosztuje 6,99 zł. Była jeszcze wersja z masłem shea, ale ta miała według mnie lepszy skład. 


Kolejna rzecz to maski, które dostałam w ramach współpracy z LuxStyle, jestem już po użyciu jednej i zapowiadają się ciekawie. Pakiet zawiera 5 saszetek po 10 ml czyli całkiem przyzwoita pojemność. 



Nie mogłam też nie zahaczyć o Rossmanna, w prawdzie mam kilka żeli pod prysznic w zapasie, ale nie mogłam się powtrzymać przed kupieniem chociaż jednego nowego płynu Luksji. Używam jego zgodnie z przeznaczeniem, ale też jest całkiem dobry do mycia ciała. Nie wiem czy była na niego promocja czy nie, ale zapłaciłam 10 zł bez grosza. No i moje ulubione masełko z Isany, jak zobaczyłam promocję nie mogłam nie skorzystać. ;)


Od podgrzewaczy LaRissy jestem uzależniona, pięknie pachną i dość długo się palą. Wzięłam nowość owoce leśne. Zapewne skoczę jeszcze po jakiś zapas. ;)


Teraz zakup trochę mniej kosmetyczny, ale dość ciekawy. Byłam lekko sceptycznie nastawiona do tej golarki, bo widziałam dużo wyższe ceny, ale pomyślałam, że za 13 zł można zaryzykować. Wczoraj wygoliłam wszystkie swetry i rajstopki córeczki i wyglądają jak nowe. Całkiem fajna sprawa, bo dotychczas zmechacone rzeczy odkładałam w kąt, a dzięki golarce zyskały drugą młodość. ;)



Coś Wam wpadło w oko? ;)

środa, 6 lutego 2013

Nawilżamy włosy!

Każda włosomaniaczka wie jak ważne jest dbanie o nawilżenie włosów, szczególnie zimą kiedy przebywamy w ogrzewanych pomieszczeniach. Musimy się zastanowić czy ważniejsza jest idealna fryzura czy zdrowe włosy? Sama długie lata nie nosiłam czapki, w tym roku dopadło mnie zapalenie ucha i szybko pobiegłam kupić czapkę, moje włosy też na tym skorzystały. Dlatego już teraz nie rozstaje się w zimę z czapką, a włosy chowam do środka. Każda z nas ma inne włosy, na jedną może idealnie działać dany produkt, a drugiej wcale nie pasować. Postanowiłam zrobić subiektywny ranking nawilżaczy do włosów, ale najpierw trochę o tym jak zapobiec utracie nawilżenia. 


Po czym możemy poznać, że nasze włosy nie są dostatecznie nawilżone?

Nasze włosy będą mało elastyczne i pozbawione blasku, będą nadmiernie się łamały, a końcówki będą rozdwojone. 

Dlaczego włosy tracą nawilżenie?

Moim zdaniem największą winę ponosi prostownica i lokówka, szczególnie ta pierwsza zmasakrowała kiedyś moje włosy. Uważam, że suszarka używana z rozwagą i chłodnym nawiewem nie zrobi krzywdy. Najczęściej popełnianym błędem jest brak zabezpieczenia włosów przez promieniami UV, jakie to dziwne, że pamiętamy o zabezpieczeniu twarzy, a zapominamy o włosach. Morskie kąpiele i chlorowana woda również nie pomaga włosom, najlepszym wyjściem będzie zabezpieczenie włosów olejem przed wyjściem na plażę lub basen.

Produkty, które pomogą nam w nawilżaniu:

SPIRULINA - żałuję, że tak późno ją odkryłam. Już teraz żadna maska mi nie straszna, łyżeczka spiruliny dodana do maski działa cuda, włosy są miękkie i nawilżone. Spirulina dobrze działa też na naszą cerę, ale o tym będzie oddzielny post, bo na razie ją testuję w tym kierunku. 
DOMOWA MASKA - zazwyczaj wybieramy to co szybsze w przygotowaniu czyli wygrzebanie z opakowania gotowej porcji maski, jednak czasem warto zafundować sobie domową maskę do włosów, która daje chyba najlepsze nawilżenie.
Przepis: 1 żółtko, 2 krople oleju rycynowego, 3-4 krople soku z cytryny. Całość mieszamy, zakładamy czepek i trzymamy około pół godziny.
ALOES - możemy kupić aloes zatężony albo sami wyhodować własny aloes, ja mam i jedno i drugie, ale nie ma to jak używanie aloesu, który sami wyhodowaliśmy. 
MIÓD - jest naturalną substancją zatrzymującą wilgoć, dodany do porcji maski niesamowicie zmiękcza i wygładza włosy, są też dobrze dociążone.
OLEJE - 2 razy w tygodniu nakładajmy olej na włosy, zatrzyma on w nich wodę. Nakładanie samego oleju bez maski mija się z celem, bo sam olej nie nawilży nam włosów, on ma za zadanie tylko zatrzymać nawilżenie. U mnie najlepiej sprawdza się: oliwa z oliwek, olej kokosowy, olej ze słodkich migdałów, olej arganowy i różowa oliwka Babydrem.
SIEMIE LNIANE - a dokładniej glutek z ugotowanych nasion, włosy błyszczą jak szalone, są też nawilżone i bardzo miękkie.
PÓŁPRODUKTY - z półproduktów możemy zrobić mgiełkę czy serum do włosów, ale możemy też dodawać do masek. Najlepsze nawilżacze według mnie: d-pantenol, mocznik, kwas hialuronowy, mleczko pszczele, naturalna betaina, mleczan sodu.


Dodałybyście coś do listy? 

poniedziałek, 4 lutego 2013

Skarb Matki - pielęgnacja maluszka

Jakiś czas temu od firmy Skarb Matki dostałam do testów kosmetyki dla mojej córeczki. Firma jest firmą rodzinną i ma dość mały asortyment, ale mam nadzieję, że będzie się poszerzał. Chciałam też napisać wyrazy uznania firmie, gdyż po informacji o zalaniu paczki, kolejna przyszła na następny dzień. Do testów wybrałam płyn do kąpieli, mydełko pod prysznic i pomadkę ochronną.



Nawilżający płyn do kąpieli z oliwką od 1 miesiąca życia



Wskazania: delikatne oczyszczenie, nawilżenie i natłuszczenie skóry.
Działanie: delikatne mycie, natłuszczenie i nawilżenie skóry.
Stosowanie: do codziennej kąpieli.
Skład: oliwka, ekstrakt z rumianku, łagodne substancje myjące powierzchniowoczynne.

Pojemność: 250 ml

Moja opinia:
Płyn ma dość nieciekawy skład dla maluszka. Zawsze wybierałam kosmetyki, które miały jak najmniej i jak najłagodniejsze detergenty, bo wiadomo jakaś substancja musi myć. Plusem jest to, że nie pieni się bardzo. Skóra po jego użyciu jest gładka i mięciutka w dotyku. Płyn jest bezzapachowy, a konsystencja rzadka i lejąca, dlatego jest słabo wydajny. 

Mydełko pod prysznic o zapachu soczystego arbuza od 1 miesiąca życia



Wskazania: delikatne oczyszczenie skóry.
Działanie: delikatne mycie i nawilżenie skóry, daje zapach soczystego arbuza.
Stosowanie: do codziennej kąpieli w wannie i pod prysznicem.
Skład: pochodna oliwy z oliwek, gliceryna, łagodne substancje myjące powierzchniowo-czynne.

Pojemność: 300 ml


Moja opinia:
Producent zapewnia o łagodnych substancjach myjących w składzie, jak dla mnie są to dość silne detergenty, które nie nadają się dla noworodka. Moja córeczka ma już ponad rok i nie zauważyłam uczulenia ani silnego wysuszenia skóry, jednak efekt był o wiele gorszy niż kiedy używałam Emolium. Na plus jest zapach, ładny i delikatny arbuz. Mydełko dość mocno się pieni, co przy małym dziecku może być nie lada wyzwaniem: pilnowanie, żeby nie włożyło rączek z pianą do buzi. 


Pomadka ochronna z filtrem UV do ust, policzków i nosa o smaku malinowym, od 12 miesiąca życia




Wskazania: ochrona i natłuszczenie skóry warg, policzków i nosa.
Działanie: natłuszczenie i nawilżenie, ochrona przed czynnikami atmosferycznymi ( wiatr, słońce, mróz) oraz promieniowaniem UVA I UVB. 
Szeroki sztyft umożliwia bezpieczne, samodzielne stosowanie pomadki nawet przez dzieci.
Ma przyjemny zapach późnej, wrześniowej maliny .
Polecana od 12 miesiąca życia.
Stosowanie: według potrzeb rozsmarować kilka razy dziennie na wargach, policzkach lub nosie. 
Skład: fizyczny filtr - dwutlenek tytanu, witamina E, wazelina, wosk pszczeli. 
Zawiera malinowy aromat spożywczy.

Moja opinia:
Pomadki używałyśmy jeszcze na początku zimy. Do ust nadaje się jak najbardziej, jednak zostawia lekko niebieski(!) nalot. Moja córka sama lubi się smarować wszelkimi pomadkami ochronnymi i równie ochoczo grzebać w nich paluszkiem. Policzki, czoło i nos zazwyczaj smaruje kremem, raz spróbowałam ową pomadką, ale skóra wydawała mi się tłusta i słabo zabezpieczona, dlatego do ust owszem, do twarzy zdecydowanie nie. 

Podsumowując, produkty powinny mieć podniesiony wiek, bo moim zdaniem nie nadają się dla maluszków, a dla starszych dzieci. Skarb Matki jest polską firmą, a mi zależy na tym, żeby wspierać polskie produkty. Mam nadzieję, że firma dalej będzie się rozwijać i pomyśli nad rozszerzeniem asortymentu i lekka modyfikacją składów. 


niedziela, 3 lutego 2013

Decubal - Skandynawski Ekspert od suchej skóry

Niedawno napisała do mnie Pani Julia z propozycją współpracy. Kwestię testowania kosmetyków musiałam przemyśleć, ale w końcu zdecydowałam się. Mimo, że skórę mam mieszaną to po zimie mam ją wysuszoną na wiór, nie ma to jak suche powietrze i ogrzewane pomieszczenia. Nie dałabym rady przetestować wszystkiego sama dlatego część kosmetyków będzie testowała mama, która ma skórę suchą - idealną do testów. Dlatego recenzje będą z dwóch stron - skóry suchej i mieszanej. Jestem bardzo zadowolona, że są to dermokosmetyki, bo już od jakiegoś czasu chodziło za mną kupno kremu aptecznego, a tu nagle spadł jak z nieba. ;)
Otrzymałam naprawdę pokaźną pakę:


A więc po kolei:

Intensywnie odżywczy i regenerujący krem do skóry suchej i atopowej
Nawilżający, zmiękczający i ochronny krem do rąk
Wypełniający i rewitalizujący krem do twarzy


Ujędrniający i regenerujący krem pod oczy
Balsam do ust i miejscowo zmienionej, popękanej i suchej skóry
Łagodzący i kojący żel do skóry podrażnionej
Olejek pod prysznic i do kąpieli


Odżywczy i nawilżający krem do skóry suchej i atopowej
Odżywczy i silnie nawilżający krem do ciała



Odżywczy i intensywnie nawilżający krem do twarzy
Nawilżająca pianka do mycia twarzy



Jestem bardzo ciekawa działania kosmetyków i czy faktycznie mają tak silne działanie nawilżające.
 Niektóre z nich już wypróbowałam, a reszta jeszcze czeka. 

Którego produktu jesteście najbardziej ciekawi?
Szablon stworzony z przez Blokotka. Wszelkie prawa zastrzeżone.