czwartek, 28 listopada 2013

Yankee Candle: Vanilla Satin, Vanilla Lime, Loves Me, Loves Me Not

Yankee Candle: Vanilla Satin, Vanilla Lime, Loves Me, Loves Me Not
Woski YC poznaję już od jakiegoś czasu, bardzo często kupuję w ciemno, a potem aż mnie odrzuca, ale zawsze wybieram swoich ulubieńców. ;)


Zacznę od najciekawszego moim zdaniem zapachu z przedstawionych poniżej czyli Vanilla Lime. 


Orzeźwiające połączenie intensywnej wanilii z cukrem trzcinowym oraz soczystej limonki

Ogólnie nie lubię typowej słodkiej wanilii, jednak połączenie z kwaśną limonką wydało mi się ciekawe. Sam kolor wosku jest moim zdaniem napawający optymizmem. Zapachy na tyle idealnie się łączą, że nie przeważa ani słodka wanilia ani kwaśna limonka, wydaje się niemożliwe połączenie tak innych nut zapachowych, a wyszło świetnie.


Klasyczna i wyrafinowana – aromatyczna wanilia z dodatkiem delikatnych kwiatów i zmysłowego sandałowca

Tutaj już mamy samą wanilię, ale nie taką typową ciężką i słodką. Jak najbardziej zgadzam się z określeniem 'satynowa', jest delikatna i pudrowa, bardzo przyjemna na wieczór, otulająca i ciepła, przy czym nie jest mdła i dusząca. Myślę, że ma szanse podpasować wielu osobom, bez względu na stosunek do wanilii.



Świeże stokrotki z pięknymi białymi płatkami czekają na zerwanie.

To chyba jeden z nielicznych wosków, które są tak idealnie odwzorowane. Po odpaleniu wosku można zamknąć oczy i znaleźć się na trawie wśród stokrotek. Nie ma żadnych pośrednich zapachów czy dodatków, po prostu łąka pełna stokrotek. Z tym, że moim zdaniem zapach pasuje na lato, otwarte wieczorem okno, a w oknie unoszący się zapach stokrotek z wosku. ;)


Woski możecie zamówić w Mydlarni ChocoBath.

Lubicie, któryś z nich? ;)

poniedziałek, 25 listopada 2013

Nowości ;)

Nowości ;)
Dawno nie było żadnych nowości, ale wpadło mi parę ciekawych rzeczy i postanowiłam się troszkę pochwalić. ;) 

Jako pierwsza wygrana u Anek ;) SESA chodziła za mną już od dłuższego czasu, poszczęściło się w rozdaniu i już nawet zaliczyła parę razy na włosach. Na fanpage'u pokazywałam jak duży efekt nabłyszczenia daje, recenzja pojawi się na pewno. Swoją drogą nie wiedziałam, że SESA ma w swoim asortymencie szampony i odżywki. 


Posty o zakupach w Rossmannie przejęły moją listę czytelniczą, dlatego swoje skromne łupy wstawiam do postu zbiorczego. W boxie od Wibo dostałam 2 kolory piasków, a na promocji skusiłam się na 3 cukierkowy róż nr 2, reszta mnie jakoś do mnie nie woła. Skusiłam się też na nowość Mayballine Baby Lips, wzięłam wersję nawilżającą. Zazwyczaj używam antyperspirantów, ale wzięłam na próbę dezodorant Isana MED, kosztował coś 3 zł z groszami. Na zdjęciu zaplątał się też szampon kupiony dla mamy, który sama też lubię Alterra papaja i bambus. 


Od Pana Łukasza otrzymałam zestaw Seboradin do włosów ciemnych, wiele dobrego naczytałam się o tej firmie i mam okazję sprawdzić efekty na sobie. 


Zamówienie z Oriflame:
- woda toaletowa Oasis
- krem do stóp z imbirem i klementynką
- woda toaletowa ecobeauty



Zamówienie z Avonu:
- podkład Luxe
- oczyszczająca maseczka z glinką
- puder w kamieniu Ideal Flawless
- Little Black Dress woda perfumowana
- Little Black Dress krem do ciała



Syryjskie mydło z ALEPPO 16% Sultan d'Alep - tyle dobrego się naczytałam o tym, że mydełka pomagają z cerą problematyczną, że bez wahania wybrałam je z oferty sklepu, zobaczymy jak się spiszą. ;)



Biedronkowe nowości, kalendarz w cudnym zielonym kolorze i woda toaletowa, jak za taką cenę o dziwo jest całkiem trwała.



Oriflame na bis:
- scrub do stóp
- krem uniwersalny czarna porzeczka, uwielbiam te kremy, szkoda tylko, że nie ma ich w sztyftach, bo grzebanie w słoiczku jest dość uciążliwe.



Kontynuacja współpracy z BingoSpa:
- serum kolagenowe uda, pośladki, brzuch
- delikatnie złuszczający krem z kwasami



Kolejna kontynuacja współpracy z Aflofarm:
- SIQUENS płyn micelany
- Regenerum do ust
- Regenerum do paznokci



Zaciekawiło Was coś?

piątek, 22 listopada 2013

COSMABELL FOOT PEEL skarpetki złuszczające

COSMABELL FOOT PEEL skarpetki złuszczające
Stopy były moją zmorą od zawsze, mimo przeróżnych peelingów i kremów ich stan pozostawiał wiele do życzenia. Dlatego bardzo ucieszyłam się z możliwości testowania skarpetek złuszczających z kwasami, dzięki portalowi Uroda i Zdrowie.
Zdjęć z efektami nie będzie, ponieważ ostatnie co chcę Wam pokazywać to stopy. ;))



Cena: 79 zł
Dostępność: klik


Cosmabell Foot Peel to innowacyjny preparat, który pozwala na intensywną i bardzo wygodną pielęgnacje stóp.

Specjalne skarpetki nasączone kompleksem kwasów owocowych rozluźniają połączenia między martwymi komórkami naskórka, dzięki czemu usuwają szorstką skórę pięt, a także odciski i modzele. Foot Peel działa na całą powierzchnię stóp, co dodatkowo pozwala usunąć przebarwienia, drobne blizny i skutecznie walczy z objawami starzenia się skóry.

Intensywnykompleks kwasów AHA + BHA zapewnia kompletną regenerację i odnowę skóry – redukuje problem suchości i łuszczenia się, reguluje gospodarkę wodno – lipidową, a także działa antybakteryjnie i ogranicza problem nadpotliwości

Regularna eksfoliacja wzmacnia naskórek, ograniczając ryzyko wrastania paznokci i i uszkodzeń skóry związanych z noszeniem niewygodnego obuwia.

Po około 7 dniach uzyskasz ostateczny efekt w postaci jedwabiście gładkiej, odżywionej i intensywnie nawilżonej skóry stóp!


Skład: Water, Collagen, Sodium Hyaluronate, Aloe Barbadensis Leaf Extract, Propylene Glycol, Glycolic Acid, Lactic Acid, Isopropanol, Glycerin, 1.3 Butylene Glycol, Methyl Gluceth-20, Cucumber Extract, Sodium Lactate, Salicylic Acid, Xanthan Gum, Polysorbate-20, Methylisothiazolinone, Citric Acid, Dipotassium Glycyrrhizate, Malic Acid, Urea, Citrus medica Limonum Fruit Extract, Trehalose, Hederahelix Extract, Phenoxyethanol, Rosemary Extract, Polyquaternium- 10



Skarpetki:


Widać, żel którym są wypełnione:


Zakładamy i czekamy:


Z rozpoczęcie kuracji czekałam na odpowiedni dzień, ponieważ akurat na dniach miałam wesele, a nie chciałam straszyć schodzącą skórą. Po założeniu skarpetek dopasowałam je dołączonymi paskami, bo okazały się nieco za duże. Dodatkowo założyłam jeszcze ciepłe, pluszowe skarpety, żeby wzmocnić działanie. 

Poruszanie się w skarpetkach wypełnionych żelem to nie lada wyzwanie, łatwo wywinąć orła, poza tym strasznie szeleszczą przy chodzeniu więc mąż dziwnie spojrzał, a córka zapytała "mamo co Ci jest?". ;)
Po upływie 1,5 - 2 h zdejmujemy skarpetki i zmywamy resztę żelu. Następnego dnia jak zaleca producent wymoczyłam stopy w ciepłej wodzie.

Przez 5 dni nie działo się nic, odczuwałam tylko dość mocne ściągnięcie i suchość stóp. Dopiero 6 dnia zobaczyłam pierwszą odchodzącą skórę. Kolejne dni potęgowały łuszczenie się skóry, aż do czasu kiedy 15 dnia stopy były całkowicie gładkie. 

Pod wpływem normalnego chodzenia skóra z "poduszek" stóp zeszła mi jednym wielkim płatem co zaowocowało niezłym podrażnieniem i pieczeniem skóry, to chyba nie był jeszcze czas na jej całkowite odejście, dlatego pamiętajcie, żeby w żadnym wypadku nie odrywać łuszczącej skóry( u mnie to był przypadek, że płat skóry sam zszedł, ale to niezłe wyzwanie dla skubaczy skórek). 

Podsumowując kuracja jest moim zdaniem niesamowita, nie miałam jakichś wielkich problemów ze stopami, poza nagromadzonym naskórkiem, który nie dał się usunąć peelingami. Dla mnie głównym problemem była odpadająca skóra, po nocy bez skarpetek musiałam wybierać ją z pościeli, dlatego na czas trwania kuracji radzę spać w skarpetkach. ;)
Musimy pamiętać, że zabieg nie zwalnia nas z normalnego dbania o stopy, skarpetki mają nam pomóc w starcie. Uważam, że produkt będzie strzałem w 10 w sezonie letnim i wtedy też skuszę się na niego ponownie. 

Znacie skarpetki Cosmabell?
Ciekawią Was tego typu produkty?

środa, 20 listopada 2013

WIbo WOW Glamour Sand nr 3

WIbo WOW Glamour Sand nr 3
Z okazji zbliżającej się promocji w Rossmannie (-40% na kolorówkę jakby znalazł się ktoś kto jeszcze nie wie) chciałam Wam pokazać kolejny piasek warty uwagi. Ogólnie muszę powiedzieć, że kolekcja piasków wyszła Wibo na 6, równie dobrze spisują się chyba tylko Golden Rose. 

 

Pojemność: 8,5 ml
Cena: ok. 7 zł
Dostępność: Rossmann





Piasek pokryty topem:


Piasek nr 3 to fioletowa baza z głównie złotymi i różnokolorowymi drobinkami. Wysychanie jest praktycznie natychmiastowe, zanim pomaluję drugą rękę, pierwszą mam już suchą. Na zdjęciach mam jedną warstwę lakieru, dwie warstwy pogłębiają efekt piasku. 
Co do zmywania to nie ma problemu, zmywa się odrobinę gorzej niż zwykłe lakiery, ale o niebo lepiej niż brokaty i oporne piaski. 
Trwałość jest całkiem niezła, bo 3 dni wytrzymał bez uszczerbku, 4 dnia zaczęły się lekko ścierać końcówki, a 5 dnia lakier zaczął odchodzić płatami i nadawał się tylko do zmycia. 
Ogólnie polecam serię piasków Wibo, ja na pewno zaczaję się z okazji promocji na brakujące numerki. ;)



Który efekt bardziej Wam się podoba sam piasek czy pokryty topem?

niedziela, 17 listopada 2013

Yankee Candle: Christmas Cookie, Lake Sunset i Snowflake Cookie

Yankee Candle: Christmas Cookie, Lake Sunset i Snowflake Cookie
Woski Yankee Candle moim zdaniem nie bez powodu zachwycają coraz szersze grono blogerek (i nie tylko blogerek). Sama nie widziałam w nich nic szczególnego dopóki nie kupiłam pierwszego wosku, a żądza posiadania kolejnych rośnie wraz z wchodzącymi do sklepu kolekcjami. ;)









CHRISTMAS COOKIE

Aromat świeżo wyjętych z piekarnika, maślanych, pachnących wanilią, świątecznych ciasteczek.

Trochę obawiałam się mdłego i słodkiego zapachu, ale mimo, że zapach jest słodki to jego mała ilość przyjemnie roztacza się po mieszkaniu. Producent idealnie trafia w sedno określając zapach mianem maślanych ciasteczek. Ogólnie zapach nie kojarzy mi się jakoś wyjątkowo ze Świętami, po prostu zapach maślanych ciasteczek z mocną nutą wanilii, które piekę czasem bez okazji. Wosku używam bardzo małe ilości, gdyż większa ilość byłaby zapewne przytłaczająca. 


LAKE SUNSET
Pogodne piękno złocistych promieni słonecznych załamujących się na tafli niebieskiego, spokojnego jeziora. Słodko piżmowy i nastrojowy zapach, przywołujący zejście zmroku.

Zapach jest bardzo ciepły i otulający, z pewnością przypomina ciepły wieczór nad jeziorem. Wyczuwam delikatne piżmo i woń kwiatów, przy czym jest lekko słodki, pudrowy, ale nie duszący. Myślę, że spory wpływ na odczucia związane z woskiem na przepiękny obrazek na wosku, czasem nawet małe wspomnienie przyjemnych wakacji może wpłynąć pozytywnie. ;)


SNOWFLAKE COOKIE

Przepyszne świąteczne ciasteczka ozdobione słodkim, różowym lukrem.

Jak dla mnie wosk jest całkiem podobny do Christmas Cookie, z tym, że ten jest dużo intensywniejszy, o ile w Christmas Cookie wyczuwam dominującą wanilię, tak tutaj, aż zęby bolą od słodkiego lukru. Dla fanek słodkości na pewno się spodoba, jednak ja wolę słodycz w mniejszej ilości. Ciasteczka z lukrem, wafelki waniliowe, moim zdaniem idealnie obrazują wosk. Dozowanie w małej ilości zalecane, bo zapach szybko się rozprzestrzenia po mieszkaniu. ;)



Woski możecie zamówić w Mydlarni ChocoBath.

Znalazł się tu  może Wasz ulubieniec? ;)

piątek, 15 listopada 2013

ZOOM na pielęgnację stóp i dłoni

ZOOM na pielęgnację stóp i dłoni
Czy jest ktoś kto nie słyszał jeszcze o kosmetykach Regenerum? Ja już od dłuższego czasu widzę je w reklamach i na wystawkach w aptekach. Jednak przechodziłam obok nich obojętnie, bo jaka firma nie krzyczy do nas sloganami reklamowymi, że jest najwspanialsza. ;) 
Brutalnie odeszło lato i pojawiła się paskudna i deszczowa jesień, a co za tym idzie w moim przypadku - ręce wysuszone na wiór i nie ma, że zapomnę o kremie do rąk, bo skóra jest na tyle ściągnięta, że aż nieprzyjemna. Często też zapominamy w zimie o stopach, bo po co jak je chowamy, jednak na wyrobiłam sobie nawyk i codziennie wieczorem krem do stóp musi być, tym bardziej, że mam prawie idealne stopy ( o produkcie, który tego dokonał niebawem ;)).


Regenerum regeneracyjne serum do pięt intensywnie pielęgnuje i regeneruje suchą, zniszczoną i zgrubiałą skórę pięt. Dzięki wysokiej zawartości składników aktywnych chroni ją przed pękaniem oraz przywraca miękkość, gładkość i elastyczność.



Pojemność: 30 ml

Cena: ok. 15 zł
Dostępność: klik

 



Serum jest koloru żółtego i pachnie bardzo nieprzyjemnie, trochę ziołowo, ale najbardziej kojarzy mi się, z zapachem na szpitalnym korytarzu, jest tak specyficzny, że aż ciarki przechodzą, najgorsze jest to, że zapach pozostaje na skórze dość długo. Konsystencja jest gęsta, ale bezproblemowa przy rozprowadzaniu, po aplikacji wyraźnie czuć tłustą powłokę i pozostawiony przez serum film. 
Co do działania to napiszę Wam o dwóch przypadkach. Na początku używałam serum na stopy po peelingu mechanicznym codziennie wieczorem, myślałam, że doczekam się efektu wow, który sobie wymarzyłam patrząc na wygląd, zapach i skład serum, jednak jakiegoś szczególnego efektu nie było, stopy były jak po zwykłym kremie do stóp, wygładzone i miękkie. 
Efektu wow doczekałam się dopiero po złuszczeniu skóry na stopach, wtedy stosowanie przyniosło efekty, stopy były bardzo miękkie, gładkie i bez twardej skóry na piętach, jednak niestety sam krem nie miał na to wpływu, a jedynie podtrzymał efekt. 

Regenerum regeneracyjne serum do rąk intensywnie regeneruje, odżywia i pielęgnuje suchą, spierzchniętą skórę dłoni. Dzięki odpowiednio dobranej kompozycji składników aktywnych chroni ją przed niekorzystnym wpływem czynników zewnętrznych, nawilża i przywraca elastyczność.


Pojemność: 50 ml
Cena: ok. 15 zł
Dostępność: klik



Skład: Aqua, Octyldodecanol, Cetearyl Ethylhexanoate, Cetyl Alcohol, Glycerin, Panthenol, Glyceryl Stearate Citrate, Stearyl Alcohol, Petrolatum, Glyceryl Stearate, Polyacrylamide/Hydrogenated Polydecene/Laureth-7, Rosa Moschata Seed Oil, Sodium Palmitoyl Proline/Nymphaea Alba Flower Extract/Butylene, Glycol/Dipropylene Glycol, Retinyl Palmitate, Tocopherol, Acrylates/C10-30 Alkyl Acrylate Crosspolymer, Parfum, Benzyl Alcohol/Methylchloroisothiazolinone/Methylisothiazolinone, Disodium EDTA, Sodium Hydroxide, BHA, Lactic Acid, Limonene, Linalool, Butylphenyl Methylpropional, Alpha-Isomethyl lonone.


Krem do rąk jest rzeczą, która zawsze jest w mojej torebce, przy laptopie i przy różnych innych miejscach. Skóra na jesień buntuje się i robi się coraz bardziej sucha, mimo, że ja specjalnych problemów z reguły nie mam to muszę się ratować kremami. Bardzo często o nich zapominam, a przypominam sobie wtedy kiedy ręce robią się nieprzyjemnie suche. 
Serum do rąk Regenerum jest w przeciwieństwie do swojego brata do pięt bardzo przyjemne zapachowo, pachnie delikatnie i wydaje mi się, że nie będzie drażniło żadnego nosa. Konsystencja jest bardziej zwarta niż w innym kremach do rąk i chwilkę trzeba poświęcić na wsmarowanie w dłonie, ale za to wchłania się całkowicie. 
Wydaje mi się, że działanie jest uzależnione od regularności stosowania, jeżeli stosujemy serum codziennie po paru dniach zobaczymy poprawę w nawilżeniu naszych dłoni, stosowane raz na jakich czas również da efekt, ale tylko doraźny. Serum jest całkiem wydajne, ponieważ nie potrzeba dużej ilości do nałożenia na całe dłonie. 

Znacie serię produktów Regenerum?
Polecacie coś?
Copyright © Blanka beauty&lifestyle , Blogger