Nawilżamy włosy!

Każda włosomaniaczka wie jak ważne jest dbanie o nawilżenie włosów, szczególnie zimą kiedy przebywamy w ogrzewanych pomieszczeniach. Musimy się zastanowić czy ważniejsza jest idealna fryzura czy zdrowe włosy? Sama długie lata nie nosiłam czapki, w tym roku dopadło mnie zapalenie ucha i szybko pobiegłam kupić czapkę, moje włosy też na tym skorzystały. Dlatego już teraz nie rozstaje się w zimę z czapką, a włosy chowam do środka. Każda z nas ma inne włosy, na jedną może idealnie działać dany produkt, a drugiej wcale nie pasować. Postanowiłam zrobić subiektywny ranking nawilżaczy do włosów, ale najpierw trochę o tym jak zapobiec utracie nawilżenia. 


Po czym możemy poznać, że nasze włosy nie są dostatecznie nawilżone?

Nasze włosy będą mało elastyczne i pozbawione blasku, będą nadmiernie się łamały, a końcówki będą rozdwojone. 

Dlaczego włosy tracą nawilżenie?

Moim zdaniem największą winę ponosi prostownica i lokówka, szczególnie ta pierwsza zmasakrowała kiedyś moje włosy. Uważam, że suszarka używana z rozwagą i chłodnym nawiewem nie zrobi krzywdy. Najczęściej popełnianym błędem jest brak zabezpieczenia włosów przez promieniami UV, jakie to dziwne, że pamiętamy o zabezpieczeniu twarzy, a zapominamy o włosach. Morskie kąpiele i chlorowana woda również nie pomaga włosom, najlepszym wyjściem będzie zabezpieczenie włosów olejem przed wyjściem na plażę lub basen.

Produkty, które pomogą nam w nawilżaniu:

SPIRULINA - żałuję, że tak późno ją odkryłam. Już teraz żadna maska mi nie straszna, łyżeczka spiruliny dodana do maski działa cuda, włosy są miękkie i nawilżone. Spirulina dobrze działa też na naszą cerę, ale o tym będzie oddzielny post, bo na razie ją testuję w tym kierunku. 
DOMOWA MASKA - zazwyczaj wybieramy to co szybsze w przygotowaniu czyli wygrzebanie z opakowania gotowej porcji maski, jednak czasem warto zafundować sobie domową maskę do włosów, która daje chyba najlepsze nawilżenie.
Przepis: 1 żółtko, 2 krople oleju rycynowego, 3-4 krople soku z cytryny. Całość mieszamy, zakładamy czepek i trzymamy około pół godziny.
ALOES - możemy kupić aloes zatężony albo sami wyhodować własny aloes, ja mam i jedno i drugie, ale nie ma to jak używanie aloesu, który sami wyhodowaliśmy. 
MIÓD - jest naturalną substancją zatrzymującą wilgoć, dodany do porcji maski niesamowicie zmiękcza i wygładza włosy, są też dobrze dociążone.
OLEJE - 2 razy w tygodniu nakładajmy olej na włosy, zatrzyma on w nich wodę. Nakładanie samego oleju bez maski mija się z celem, bo sam olej nie nawilży nam włosów, on ma za zadanie tylko zatrzymać nawilżenie. U mnie najlepiej sprawdza się: oliwa z oliwek, olej kokosowy, olej ze słodkich migdałów, olej arganowy i różowa oliwka Babydrem.
SIEMIE LNIANE - a dokładniej glutek z ugotowanych nasion, włosy błyszczą jak szalone, są też nawilżone i bardzo miękkie.
PÓŁPRODUKTY - z półproduktów możemy zrobić mgiełkę czy serum do włosów, ale możemy też dodawać do masek. Najlepsze nawilżacze według mnie: d-pantenol, mocznik, kwas hialuronowy, mleczko pszczele, naturalna betaina, mleczan sodu.


Dodałybyście coś do listy? 
Skarb Matki - pielęgnacja maluszka

Skarb Matki - pielęgnacja maluszka

Jakiś czas temu od firmy Skarb Matki dostałam do testów kosmetyki dla mojej córeczki. Firma jest firmą rodzinną i ma dość mały asortyment, ale mam nadzieję, że będzie się poszerzał. Chciałam też napisać wyrazy uznania firmie, gdyż po informacji o zalaniu paczki, kolejna przyszła na następny dzień. Do testów wybrałam płyn do kąpieli, mydełko pod prysznic i pomadkę ochronną.



Nawilżający płyn do kąpieli z oliwką od 1 miesiąca życia



Wskazania: delikatne oczyszczenie, nawilżenie i natłuszczenie skóry.
Działanie: delikatne mycie, natłuszczenie i nawilżenie skóry.
Stosowanie: do codziennej kąpieli.
Skład: oliwka, ekstrakt z rumianku, łagodne substancje myjące powierzchniowoczynne.

Pojemność: 250 ml

Moja opinia:
Płyn ma dość nieciekawy skład dla maluszka. Zawsze wybierałam kosmetyki, które miały jak najmniej i jak najłagodniejsze detergenty, bo wiadomo jakaś substancja musi myć. Plusem jest to, że nie pieni się bardzo. Skóra po jego użyciu jest gładka i mięciutka w dotyku. Płyn jest bezzapachowy, a konsystencja rzadka i lejąca, dlatego jest słabo wydajny. 

Mydełko pod prysznic o zapachu soczystego arbuza od 1 miesiąca życia



Wskazania: delikatne oczyszczenie skóry.
Działanie: delikatne mycie i nawilżenie skóry, daje zapach soczystego arbuza.
Stosowanie: do codziennej kąpieli w wannie i pod prysznicem.
Skład: pochodna oliwy z oliwek, gliceryna, łagodne substancje myjące powierzchniowo-czynne.

Pojemność: 300 ml


Moja opinia:
Producent zapewnia o łagodnych substancjach myjących w składzie, jak dla mnie są to dość silne detergenty, które nie nadają się dla noworodka. Moja córeczka ma już ponad rok i nie zauważyłam uczulenia ani silnego wysuszenia skóry, jednak efekt był o wiele gorszy niż kiedy używałam Emolium. Na plus jest zapach, ładny i delikatny arbuz. Mydełko dość mocno się pieni, co przy małym dziecku może być nie lada wyzwaniem: pilnowanie, żeby nie włożyło rączek z pianą do buzi. 


Pomadka ochronna z filtrem UV do ust, policzków i nosa o smaku malinowym, od 12 miesiąca życia




Wskazania: ochrona i natłuszczenie skóry warg, policzków i nosa.
Działanie: natłuszczenie i nawilżenie, ochrona przed czynnikami atmosferycznymi ( wiatr, słońce, mróz) oraz promieniowaniem UVA I UVB. 
Szeroki sztyft umożliwia bezpieczne, samodzielne stosowanie pomadki nawet przez dzieci.
Ma przyjemny zapach późnej, wrześniowej maliny .
Polecana od 12 miesiąca życia.
Stosowanie: według potrzeb rozsmarować kilka razy dziennie na wargach, policzkach lub nosie. 
Skład: fizyczny filtr - dwutlenek tytanu, witamina E, wazelina, wosk pszczeli. 
Zawiera malinowy aromat spożywczy.

Moja opinia:
Pomadki używałyśmy jeszcze na początku zimy. Do ust nadaje się jak najbardziej, jednak zostawia lekko niebieski(!) nalot. Moja córka sama lubi się smarować wszelkimi pomadkami ochronnymi i równie ochoczo grzebać w nich paluszkiem. Policzki, czoło i nos zazwyczaj smaruje kremem, raz spróbowałam ową pomadką, ale skóra wydawała mi się tłusta i słabo zabezpieczona, dlatego do ust owszem, do twarzy zdecydowanie nie. 

Podsumowując, produkty powinny mieć podniesiony wiek, bo moim zdaniem nie nadają się dla maluszków, a dla starszych dzieci. Skarb Matki jest polską firmą, a mi zależy na tym, żeby wspierać polskie produkty. Mam nadzieję, że firma dalej będzie się rozwijać i pomyśli nad rozszerzeniem asortymentu i lekka modyfikacją składów. 


Decubal - Skandynawski Ekspert od suchej skóry

Decubal - Skandynawski Ekspert od suchej skóry

Niedawno napisała do mnie Pani Julia z propozycją współpracy. Kwestię testowania kosmetyków musiałam przemyśleć, ale w końcu zdecydowałam się. Mimo, że skórę mam mieszaną to po zimie mam ją wysuszoną na wiór, nie ma to jak suche powietrze i ogrzewane pomieszczenia. Nie dałabym rady przetestować wszystkiego sama dlatego część kosmetyków będzie testowała mama, która ma skórę suchą - idealną do testów. Dlatego recenzje będą z dwóch stron - skóry suchej i mieszanej. Jestem bardzo zadowolona, że są to dermokosmetyki, bo już od jakiegoś czasu chodziło za mną kupno kremu aptecznego, a tu nagle spadł jak z nieba. ;)
Otrzymałam naprawdę pokaźną pakę:


A więc po kolei:

Intensywnie odżywczy i regenerujący krem do skóry suchej i atopowej
Nawilżający, zmiękczający i ochronny krem do rąk
Wypełniający i rewitalizujący krem do twarzy


Ujędrniający i regenerujący krem pod oczy
Balsam do ust i miejscowo zmienionej, popękanej i suchej skóry
Łagodzący i kojący żel do skóry podrażnionej
Olejek pod prysznic i do kąpieli


Odżywczy i nawilżający krem do skóry suchej i atopowej
Odżywczy i silnie nawilżający krem do ciała



Odżywczy i intensywnie nawilżający krem do twarzy
Nawilżająca pianka do mycia twarzy



Jestem bardzo ciekawa działania kosmetyków i czy faktycznie mają tak silne działanie nawilżające.
 Niektóre z nich już wypróbowałam, a reszta jeszcze czeka. 

Którego produktu jesteście najbardziej ciekawi?
Styczniowe denko

Styczniowe denko

Kiedy nie do pomyślenia było, żebym zużyła kosmetyk i dopiero otworzyła nowy. Zazwyczaj było tak, że miałam kilka opakowań otwartych, oczywiście nie nadążałam ze zużywaniem i po jakimś czasie musiałam wyrzucić. Czasy marnotrawstwa się skończyły i teraz pięknie wykańczam opakowania. ;)


1. Farmona, Sweet Secret migdałowy balsam do ciała - seria Sweet Secret ma bardzo kuszące i słodko pachnące produkty, jednak ten zapach wywołał u mnie mdłości.
Recenzja: KLIK
Nie kupię ponownie

2. Aterra, szampon do włosów biotyna i kofeina - szampon wysuszył mi skórę głowy przy codziennym stosowaniu, dobry do oczyszczania włosów raz na jakiś czas.
Recenzja: KLIK
Nie kupię ponownie

3. Yves Richer, JdM żel pod prysznic, pomarańcza - bardzo lubię żele z YR, dobrze się pienią, dobrze myją i bardzo ładnie pachną.
Kupię ponownie

4. Farmona, Sweet Secret, migdałowy peeling do ciała - zapach już tak bardzo nie przeszkadza jak w przypadku balsamu do ciała, jednak jest to peeling dla fanów delikatnego złuszczania naskórka, ja potrzebuje czegoś mocniejszego.
Recenzja: KLIK
Nie kupię ponownie


5. Yves Richer, JdM żel pod prysznic, fioletowy ryż - ten żel tak jak w przypadku poprzedniego dobrze się pieni i dobrze myje, jednak zapach jest taki nijaki.
Nie wiem czy kupię ponownie

6. Bielenda, dwufazowy olejek do kąpieli, jagoda acai i awokado - olejek bardzo ładnie pachnie i tworzy wielką pianę, ale za to jest bardzo niewydajny.
Nie wiem czy kupię ponownie

7. Avon, Foot Works, pedikiur doskonały - tu wychodzi powiedzenie, że jak coś jest do wszystkiego to jest do niczego. Nie złuszcza tak jakbym tego oczekiwała.
Recenzja: KLIK
Nie kupię ponownie



Jak tam Wasze denka?
Mieszane uczucia ...

Mieszane uczucia ...

Zastanawiacie się dlaczego taki tytuł posta? Otóż sam produkt nie jest zły, ale jestem lekko zawiedziona  podejściem pana z firmy Epionce, który nie przekazał nikomu, że dostaniemy jedynie próbki. Tego się nie spodziewałam, a co więcej nie zgodziłabym się na testy produktu o pojemności 15 ml (no, chyba, że byłby to żel/krem pod oczy itp.). Pani Jola z agencji Get In Touch próbowała ratować sytuację jednak wysyłki ruszyły, a ja zobowiązałam się napisać recenzję. Napiszę parę słów, na tyle na ile udało mi się spostrzec po przetestowaniu próbki.Mam nadzieję, że takie sytuacje nie będą się więcej zdarzały, a firmy muszą sobie zapamiętać, że bloger nie bierze wszystkiego jak leci. Szkoda, że tak się stało, bo może się zapowiadać na naprawdę fajny produkt. Przepraszam za moje wywody, już przechodzę do sedna. 

Epionce, Lytic Gel Cleanser - lityczny żel oczyszczający






Opis producenta:

Najlepszy wybór dla skóry tłustej / z problemami. Żel skutecznie usuwa brud, tłuszcz i makijaż, bez nadmiernego wysuszania lub niepotrzebnego podrażniania.

Korzyści:

- kompleks EpiK pomaga otworzyć zatkane pory, usuwając tłuszcz, brud, bakterie, makijaż i martwe komórki skóry bez naruszania bariery skóry,

- kompleks EpiK pozwala na uzyskanie efektu chłodzącego, zmniejszając jednocześnie liczbę bakterii związanych z rozwojem stanów zapalnych skóry, 

- idealny dla skóry tłustej/problemowej takiej jak trądzik, zapalenie skóry, egzema i łuszczyca


Pojemność: 170 ml

Cena: 129 zł

Moja opinia:
Z produktów do oczyszczania twarzy mam na razie swojego biedronkowego ulubieńca z BeBeauty. Tutaj mamy do czynienia z oczyszczającym żelem. Skład żelu jest dość długi, ale znajdziemy tam parę ekstraktów: z kory wierzby, prawoślazu lekarskiego, daktyli oraz mentol. Konsystencja żelowa, dość gęsta. Po umyciu twarzy odczuwa się lekkie chłodzenie i zmatowienie skóry. Jednak ja musiałam użyć jeszcze płynu micelarnego, żeby mieć pewność, że mam dokładnie oczyszczoną twarz. Co do działania nie mogę się wypowiedzieć, ponieważ do tej pory nie zrobił mi krzywdy,ale nie wiem jakby było gdybym używała go dłużej. Szkoda, bo mimo swojej ceny mógłby być to ciekawy produkt. 
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Copyright © Blanka beauty&lifestyle , Blogger