PURE BEAUTY - GREEN GLOW 🍃





Ostatnio na moim blogu bardzo dużo miejsca poświęcam świadomej pielęgnacji twarzy – kwasom, retinolowi czy ochronie UV. Złapałam się jednak na tym, że skórę od szyi w dół traktowałam nieco po macoszemu, sięgając po przypadkowe produkty. Postanowiłam to zmienić i w ten sposób w moje ręce trafił balsam do ciała SENSIBIOME Prebiotic Skin Care.
Moda na wspieranie mikrobiomu skóry trwa w najlepsze, ale czy prebiotyki w kosmetykach do ciała to faktycznie game-changer, czy tylko kolejny chwyt marketingowy? Po kilku tygodniach regularnego testowania przychodzę do Was z szczerą recenzją!
Już po pierwszym tygodniu zauważyłam, że skóra stała się bardziej miękka i "mięsista" w dotyku. Zniknęło nieprzyjemne uczucie ściągnięcia po wieczornym prysznicu. Balsam działa jak taki kojący kompres – skóra po prostu pije ten produkt i natychmiast odzyskuje blask. SENSIBIOME Prebiotic Skin Care to produkt, który z czystym sumieniem mogę polecić każdemu, a w szczególności posiadaczkom skóry wrażliwej, reaktywnej i suchej. Robi dokładnie to, co obiecuje producent: koi, nawilża i dba o to, by skóra mogła sama skutecznie się bronić przed czynnikami zewnętrznymi.

Jeśli śledzicie mojego bloga regularnie, doskonale wiecie, że rozpakowywanie pudełek kosmetycznych to moja mała, comiesięczna tradycja. Kiedy w najnowszym boxie od Pure Beauty zobaczyłam RADICAL Micelarny szampon regenerujący, moja włosomaniaczka od razu zatarła ręce z ciekawości. Markę Radical kojarzyłam do tej pory głównie z mocniejszymi wcierkami i kuracjami aptecznymi, dlatego koncepcja delikatnego szamponu micelarnego od razu mnie zaintrygowała.
Czy obietnice producenta o głębokiej regeneracji i jednoczesnym łagodnym oczyszczeniu pokrywają się z rzeczywistością?
Szampon przychodzi do nas w klasycznej dla marki, poręcznej butelce. Zapach jest bardzo przyjemny – świeży, lekko ziołowy, ale z nowoczesną, kosmetyczną nutą. Nie ma tu mowy o duszącym zapachu apteki, co dla mnie jest ogromnym plusem. Konsystencja jest dość lekka, przezroczysta, co jest typowe dla produktów micelarnych.

Kiedy za oknem świat eksploduje paletą najpiękniejszych barw, nasza skóra i włosy wysyłają jasny komunikat: czas na zmiany! Po miesiącach cięższych, otulających formuł, zrzucamy zimowe warstwy i zapraszamy do łazienki powiew świeżości. Idealną odpowiedzią na te potrzeby jest najnowsze pudełko od Pure Beauty – DELICIOUS COLORS.
Muszę przyznać, że sama oprawa graficzna tego boxa to absolutna uczta dla oczu, ale – jak dobrze wiemy – najważniejsze jest to, co kryje się w środku. A wnętrze? Pachnie owocami, kusi obietnicą blasku i mieni się całą gamą pielęgnacyjnych hitów. Team Pure Beauty po raz kolejny udowodnił, że potrafi skomponować zestaw, który nie tylko dba o ciało, ale też genialnie poprawia humor.

