wtorek, 29 sierpnia 2017

Niekosmetycznie: o schroniskach i fundacjach

Czasem potrzebuję chwilę odetchnąć i podjąć całkiem inny temat, zupełnie niezwiązany z kosmetykami. Poza tym chciałabym też poznać Wasze zdanie na takie tematy. Generalnie ludzie dzielą się chyba na dwa typy jeżeli chodzi o zwierzęta: tych co przygarniają wszystko i tych co nie widzą innej opcji niż wzięcie zwierzęcia z hodowli. To oczywiście tak mówiąc już z dużym zapasem. Ja z moim mężem jesteśmy właśnie tymi dwoma biegunami, ja od dziecka zawsze przygarniałam wszystko co mi w ręce wpadło, całe szczęście, że mieszkaliśmy w domu, bo w przypadku mieszkania w bloku to by raczej nie przeszło. Jednak nie jestem typem 'szalonej kociej mamy', bo przecież utrzymanie zwierzęcia również kosztuje i to nie mało jeżeli chcemy, żeby nie chorował. 
Za to mój mąż nie da się przekonać jeżeli chodzi np. o psa ze schroniska i nie chodzi o to, że stary, ale o nasze małe dzieci. W sumie może trochę racji ma, nie mniej jednak przyjdzie czas na spory o psa. 
Aktualnie mamy kota, mimo, że wzięliśmy kociaka to był on "z odzysku". Ktoś wrzucił do rowu, z niewiadomego nikomu powodu. Długo zastanawialiśmy się nad zwierzęciem dla naszej starszej córki, bo dla mnie to decyzja na kilkanaście lat. Na psa dziewczynki są za małe, poza tym nie dysponujemy jeszcze odpowiednim czasem, gryzonie odpadały ze względu na młodszą i choć nigdy nie przepadałam szczególnie za kotami, zdecydowaliśmy się właśnie na kota. 
A dlaczego akurat na tego konkretnego? Wpadła mi w oko na zdjęciu, była taka inna niż wszystkie koty, może to przez te nietypowe oczy, zresztą zobaczcie sami jak wyglądała:

Post udostępniony przez Magda (@ma_le_zo)


Generalnie mimo dwójki małych dzieci nie jest jej chyba najgorzej, bo z małej słodkiej kulki wyrosła na niezłego cwaniaka ;)


A na koniec właśnie chciałam poruszyć temat fundacji dla zwierząt. Nasza kotka jest właśnie z białostockiej fundacji. Ja się bardzo cieszę, że takie fundacje istnieją, ponieważ  z tego co zauważyłam są w nich o wiele lepsze warunki niż w schroniskach. Poza tym do schronisk się mocno zraziłam przez postawę ludzi tam pracujących, ale to już temat rzeka. Dlatego teraz staram się pomagać fundacjom, wspierając je datkiem czy też karmą lub kocami. 
Jeżeli również porusza Was los zwierząt to na stronie fundacji NaszeZoo możecie ich wspomóc datkiem, ale również smyczami dla psów. Zdaję sobie sprawę, że nadchodzi koniec lata kiedy schroniska i fundacje są przepełnione (wiadomo wakacje i podrośnięte prezenty Gwiazdkowe), dlatego potrzeba praktycznie wszystkiego. 

A tak jeszcze odbiegając lekko od tematu, jeżeli są tu jacyś kociarze podzielcie się proszę wiedzą na czym śpią Wasze koty albo jaki drapak kupić? Mieliśmy budkę z półką i drapakiem, ale została lekko mówiąc zignorowana, a koteczka musi mieć jakieś swoje miejsce, chociaż mam wrażenie, że wszędzie jej dobrze. 
Znalazłam tego typu legowiska (https://naszezoo.pl), ale nie wiem czy sprawdzą się przy kocie? 



A jakie jest Wasze zdanie na temat pochodzenia zwierzęcia?
Preferujecie hodowlę czy macie może zwierzaki ze schroniska czy fundacji?

9 komentarzy:

  1. słodziaki, wszystkie moje zwierzaki są przygarnięte, koty z osiedla na którym pracuję błąkały się bezpańskie i chore- z kocim karatem. na szczęście teraz wyglądają wspaniale, to już kilka lat

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja właśnie tez od zawsze gdzieś jakiegoś zwierzaka przygarniałam. Wydaje mi się, że tyle potem w nich wdzięczności jest.

      Usuń
  2. Mi się marzy kotek w domu ;) Mąż nie bardzo chce bo już ma wizję sierści która jest wszędzie :P Póki co mamy przychodnego kiciucha Mańka ;) W sumie stał się taki już nasz bo i do domu przychodzi ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No sprzątania na pewno jest więcej, ale ja odkąd regularnie czeszę kicię to jakby mniej latało futra. ;)

      Usuń
  3. Moja kotka śpi gdzie popadnie - co tydzień wynajduje inne miejsce w domu na sen, choć ma aż 4 legowiska :P Może jak dorośnie, to się "ustatkuje" ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A może w tym cały sęk, że koty śpią gdzie popadnie. ;)

      Usuń
  4. Podobają mi się kotki, lecz sama nie wyobrażam sobie ich w moim domu. Ja mam dwa psiaki, oba wzięte od znajomych, którzy chcieli się ich pozbyć ze względu na niespodziewaną ciążę ich suczek. Nim przygarneliśmy psy, myślałam o zabraniu pięknej, białej psinki ze schroniska i już miałam po nią jechać, gdy ktoś mnie ubiegł i ją zabrał :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja do schroniska przestałam jeździć ze względu na smutne mordki tak proszące, nie na moje nerwy takie sceny. Ja do niedawna też sobie nie wyobrażałam kota w domu, ale zapadła męska decyzja i jest. ;)

      Usuń

Komentując wyrażasz zgodę na przetwarzanie danych.

Szablon stworzony z przez Blokotka. Wszelkie prawa zastrzeżone.