BeBeauty, płyn micelarny do demakijażu i tonizacji twarzy i oczu

BeBeauty, płyn micelarny do demakijażu i tonizacji twarzy i oczu

Hej!
Dziś o płynie, który już podbił serca niektórych osób w tym i moje. Kupiłam go całkiem przypadkiem, ale wiem, że zostanie ze mną na długo. 

BeBeauty, płyn micelarny do demakijażu i tonizacji twarzy i oczu





Na potwierdzenie, żeby nie być gołosłowną zamieszczam zdjęcia płynu w akcji:

Tusz, eyeliner, kredka, kredka, szminka, pomadka

 Pierwsza próba:

Druga próba:


Pojemność: 200 ml

Cena: 4,49 zł

Moja opinia:
Używam go do demakijażu oczu jak i całej twarzy, radzi sobie nawet z tuszem wodoodpornym. Opakowanie poręczne zamykane na zatrzask typu 'wcisk'. Sam otwór jest za duży, bo zawsze wylewa się więcej płynu. Zapach płynu jest świeży i delikatny. Płyn nie podrażnia oczu, nie zostawia tłustej warstwy i nie ściąga skóry. Plusem jest też dostępność, bo chyba we wszystkich miastach jest Biedronka. Przy kolejnej  wizycie na pewno zrobię zapas, bo sklepy mają na tyle dziwną politykę, że jak coś jest chętnie kupowane to zaraz trzeba to wycofać albo zmienić skład.
Podsumowując uważam, że to świetny produkt za śmieszną cenę. 

Czujecie się skuszone?

A może macie już micelka z Biedronki?

Migdałowo - truflowy zawrót głowy

Migdałowo - truflowy zawrót głowy

Zastanawiacie się dlaczego taki tytuł? 
Otóż taki tytuł idealnie pasuje do opisywanego dzisiaj balsamu.

Farmona, Sweet Secret, Migdałowy balsam do ciała - słodkie trufle i migdały




 Opis producenta:
Wyjątkowy kosmetyk do pielęgnacji ciała o delikatnej, jedwabistej konsystencji i fascynującym zapachu został stworzony z myślą o tym, by rozpieszczać zmysły i ciało.
Powstał na bazie słodkich trufli i migdałów, dzięki czemu skutecznie pielęgnuje skórę, a do tego obłędnie pachnie, pozostawiając długotrwały, urzekająco słodki zapach. Regularne stosowanie migdałowego balsamu do ciała daje uczucie wypielęgnowanej, jedwabiście gładkiej i pachnącej skóry. Bogata receptura delikatnie pieści skórę, doskonale ją nawilża, wygładza i regeneruje przywracając aksamitną gładkość, miękkość i delikatność, a wyjątkowo apetyczny, zniewalająco słodki zapach relaksuje i odpręża, zapewniając dobry nastrój i uczucie komfortu.

Pojemność: 225 ml

Cena: ok. 13 zł

Skład:
Aqua, isopropyl myristate, propylene glycol, cyclomethicone, paraffinum liquidum, parfum, glyceryl stearate citrate, glyceryl stearate, butyrospermum parkii, prunus amygdalus seed oil, cetearyl alcohol, prunus amygdalus seed extract, glycerin, theobroma cacao extract, phenoxyethanol, methylparaben, butylparaben, ethylparaben, propylparaben, panthenol, xanthan gum, disodium edta, acrylates/c10-30 alkyl acrylate crosspolymer, jojoba esters, iron oxides, sodium hydroxide, benzyl benzoate, coumarin, ci 19140, ci 16255, bha

Moja opinia: 
Zawrót głowy - te słowa idealnie opisują zapach balsamu. Zapach nie jest chemiczny, ale jest przesłodki i mdlący, przyprawiający o ból głowy. Lubię słodkie zapachy, ale ten jest poza granicami tolerancji mojego nosa. Używam go na nogi, żeby nie wyczuwać go aż tak bardzo, ale poleci chyba w świat. Nawilżenie jest odczuwalne, ale nie jakoś specjalnie. Podobają mi się za to opakowania Sweet Secret, są tak bardzo apetyczne, że aż się chce zjeść. Parafina w składzie jest, ale troszkę dalej niż na pierwszym miejscu. Konsystencja jest rzadka i lejąca się, na tyle, że balsam swobodnie spływa z dłoni. Balsam zawiera też czarne drobinki, które po jakimś czasie rozpuszczają się, dla mnie to akurat na plus, bo robię masaż ciała, żeby je rozpuścić, a wiadomo im dłuższy masaż tym lepsze krążenie. Podsumowując tego zapachu nie polecam właścicielkom wrażliwego na słodkie zapachy nosa, ale sam balsam jest nie najgorszy. Ja wypróbuję pewnie inne zapachy. 

A Wam, który zapach Sweet Secret podoba się najbardziej?

BingoSpa, serum czekoladowo - miętowe

BingoSpa, serum czekoladowo - miętowe








Opis producenta:
Miętowe orzeźwienie pobudzi Twoje zmysły, a skóra odetchnie pełną piersią! Serum BingoSpa sprawi, że pielęgnacja Twojej skóry stanie się niezapomnianą chwilą, chwilą na którą z niecierpliwością czekasz, chwilą, którą pragniesz, by trwała bez końca... dzięki czekoladzie.Ziarno kakaowca - Theobroma cacao - z którego powstaje czekolada zawiera wiele cennych dla skóry substancji, posiada zdolność zmiękczania skóry. Poza tym wykazuje działanie odmładzające i odświeża skórę, skutecznie likwiduje suchości skóry. Antyoksydanty, czyli składniki spowalniające proces starzenia się skóry, znajdujące się w czekoladzie, zapobiegają rozwojowi wolnych rodników, które wpływają na utratę przez skórę kolagenu, elastyny i innych protein. 
Składniki czekoladowego serum BingoSpa drenują i pobudzają metabolizm komórkowy, regenerują i działają kojąco. Te wyjątkowe właściwości zawdzięczamy obecności w ziarnie kakaowym różnorodnych substancji, z których najważniejsze to:
- psychoaktywne – ß-fenyloetyloamina, tryptofan, anandamid, 
- nawilżające i detoksykujące – kofeina i teobromina 
- antyoksydacyjne i ochronne w stosunku do komórek skóry – polifenole, głównie flawonoidy i kwasy fenolowych
Puszyste i aksamitne, czekoladowo - miętowe serum BingoSpa do pielęgnacji ciała nasyci skórę odżywczymi składnikami, na długo pozostawi rześki, miętowy zapach.

Pojemność: 150 g

Cena: 16 zł

Dostępność: strona Bingo, Tesco Extra

Moja opinia: 
Wybierając ten produkt miałam chęć odpoczęcia trochę od słodkich otulających zapachów, chciałam otrzymać nutkę orzeźwienia jak zapewnia producent, ale niestety otrzymałam tylko nutkę chemii. Za to przypadło do gustu mojej mamie i to ona dostała resztę. Co do składu to wysoko jest masło kakaowe, ale wszystko psuje widniejąca zaraz po nim parafina, dalej silikony i parabeny. Kurczę, chyba jestem przeczulona na punkcie parafiny, ale już tyle razy zrobiła mi krzywdę, że będę unikać jak ognia produktów, które mają ją w składzie. Konsystencja serum jest gęsta i zbita, ale nie ma problemu z jej rozsmarowaniem, w kontakcie ze skórą robi się gładka i dobrze się ją rozprowadza. Serum nie wykazuje właściwości nawilżających, ale skóra po nim jest miękka i gładka, taki efekt zostaje na kilka godzin. Podsumowując za taką cenę mamy o wiele lepsze mazidła do ciała.
Nowy rok - stare denko czyli grudniowe zużycia

Nowy rok - stare denko czyli grudniowe zużycia

Witam w Nowym Roku! ;*
Przyszedł styczeń więc czas na grudniowe denko. W tym miesiącu jest tego całkiem sporo. Jestem zadowolona, bo zwiększa się ilość miejsca na półkach i lukę będę mogła uzupełnić w nowe nabytki. ;)



Bielenda, dwufazowy płyn do demakijażu wzmacniający rzęsy
Nie przypasował mi ze względu na tłustość, którą po sobie zostawia. Całkiem dobrze zmywa makijaż, jednak ja już mam swojego ulubieńca, o którym już niedługo.
Nie kupię ponownie


Oriflame, nature secrets, krem do ciała z odżywczą pszenicą i kokosem
Recenzja tu: klik
Kiedyś może kupię ponownie


Spa Salt fruity, owocowa sól do kąpieli 
Kupiona w Tesco za grosze, bardzo ładnie pachnie, połowę zużyłam zgodnie z przeznaczeniem, a z połowy zrobiłam woreczki zapachowe do szafy. ;)
Na pewno kupię ponownie


Yves Rovcher, lawendowy peeling do stóp
Recenzja tu: klik
Kupię ponownie


Barwa, Siarkowa Moc, matujący krem do twarzy
Recenzja tu: klik
Nie kupię ponownie


Hydrolat nagietkowy
Recenzja tu: klik
Hydrolaty dostały swoje stałe miejsce w mojej pielęgnacji, dlatego na pewno kupię ponownie.


Joanna Naturia, olejek do kąpieli i pod prysznic 
Poza zapachem szału nie robi, bo zapach jest piękny, takiej kawy z mlekiem. Jak dla mnie za rzadki, a co za tym idzie mało wydajny. 
Nie kupię ponownie 


Farmona, czekoladowy żel do mycia ciała
Recenzja tu: klik
Pewnie kupię ponownie



Babydream fur Mama, płyn do kąpieli dla kobiet w ciąży
Recenzja tu: klik
To kolejny stały produkt w mojej pielęgnacji włosów, zawsze mam butelkę lub dwie zapasu. 
Kupię ponownie



Jak tam Wasze denko?

Jak się bawiłyście na Sylwestrze? ;)

Czy rzepa rzeczywiście działa? - Ampułki z Joanny

Czy rzepa rzeczywiście działa? - Ampułki z Joanny

O jakiegoś czasu chyba jestem maniaczką wcierek, testuje różne różności, poza tym zawsze mam co najmniej dwie. Staram się nie przyzwyczajać skóry głowy do jednej, żeby nie przestała działać. Dziś przyszedł czas na moje odczucia odnośnie ampułek Joanny.

Joanna Rzepa, ampułki wzmacniające do włosów przetłuszczających się, cienkich i delikatnych, ze skłonnością do łupieżu i wypadania

Takich buteleczek jest 7, każda ma po 10 mililitrów.


Na opakowaniu mamy piękną instrukcję obsługi. ;)
Wydaje się to śmieszne, ale ja miałam problem z ich otwarciem, bałam się, że szkło pęknie mi w ręku.
W końcu poprosiłam męża, ale ostatnią spróbowałam otworzyć sama i w sumie nie taki diabeł straszny jak się wydawał. ;)




Nie chciałam codziennie zmagać się z otwieraniem ampułek, dlatego cały płyn przelałam sobie do butelki z atomizerem (dobra sprawa przechowywać stare opakowania). Płynu wyszło dużo więcej, ale zdjęcie pokazuje resztkę.


Opis producenta:
Ampułki wzmacniające Rzepa przeznaczone są dla włosów przetłuszczających się, ze skłonnością do łupieżu i wypadania. Zawierają bogaty zestaw aktywnych składników - ekstrakt z czarnej rzepy oraz inne wyselekcjonowane ekstrakty naturalne, a także witaminę PP, mentol, dermosacharydy i prowitaminę B5, aby skutecznie zmniejszyć przetłuszczanie się skóry głowy oraz działać energizująco i wzmacniająco. To specjalistyczny produkt do wcierania w skórę głowy, który pozwala osiągnąć wyjątkowe rezultaty przy regularnym stosowaniu. Unikatowa receptura preparatu oparta jest na starannie dobranych składnikach działających stymulująco, wzmacniająco i energizująco na cebulki włosowe. Zawiera wyjątkowo wysokie stężenie ekstraktu z czarnej rzepy, uznawanej przez medycynę ludową za jeden z najskuteczniejszych, naturalnych środków wzmacniających i zapobiegających wypadaniu włosów. 

Pojemność: 7 x 10 ml

Cena: ok. 12 zł

Dostępność: ja kupiłam w Naturze, nie wiem czy jeszcze gdzieś są dostępne

Skład:
Aqua, Alcohol Denat, PEG-75 Lanolin, Raphanus Sativus Extrac, Arctium Lappa Exctract, Humulus Lupulus Extract, Glycogen, Glycerin, Niacinamide, Penthenol, Menthol, Allantion, Citric Acid, Dmdm Hydantion, Methylchloroisothiazolinone, Methylisothiazolinone 

Moja opinia:
Jak już wspominałam wcześniej bałam się otwierania szklanych ampułek, ale to tylko kwestia pewnego naciśnięcia w biały punkt. Jeżeli ktoś się boi, że się pokaleczy to dobrym sposobem jest otwieranie np. przez ręcznik lub jakąś szmatkę. Co do zapachu to jest tragiczny, nie cierpię zapachu rzepy, ale byłam w stanie to znieść dla dobra moich włosów. Ampułki stosowałam na noc, po wtarciu czuć delikatne mrowienie, co znaczy, że preparat działa. No właśnie, ale jak działa? Zaczynając od łupieżu, to nigdy go nie miałam więc nie mogę stwierdzić czy go eliminuje. Co do wypadania włosów, wypadają dalej tak samo, także preparat go nie zahamował. Na plus jest to, że pojawiły się nowe baby hair, na razie są bardzo malutkie, ale widoczne. Nie zauważyłam, żeby alkohol zawarty w składzie jakoś podrażnił mi skórę głowy, bo trochę się go obawiałam, myślę, że emolient, który widnieje zaraz po alkoholu zniwelował jego działanie. Podsumowując, może jedno opakowanie to za mało, dam jej jeszcze jedną szansę wraz z drugim opakowaniem, jeżeli nie zobaczę efektów w postaci zahamowania wypadania włosów, to wracam do Jantara. 

A Wy macie jakieś sprawdzone wcierki?
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Copyright © Blanka beauty&lifestyle , Blogger