czwartek, 13 lutego 2020

Nowości od REBEL

Zabrakło nam miejsca w komodzie. Tak komoda dziewczynek jest cała wypchana przeróżnymi grami, ale to nie znaczy, że pozbywamy się nadmiaru, to znak, że trzeba dokupić drugą komodę. ;) To coś jak z książkami, nie oddaję książek, ale kupuję więcej półek. 
Bardzo lubię małe, kompaktowe gry, które możemy zabrać na wyjazd. Wiadomo, że nie będziemy "ciągnąć" ze sobą wielkich pudeł, a takie małe puszki możemy wrzucić do plecaka i pograć w drodze. W zeszłym roku córka zabrała kilka takich puszkowych gier na Zieloną szkołę i wieczór miały zajęty. ;)




Time's up to nie są zwyczajne kalambury, to są kalambury, przy których nie będziesz mógł wykrztusić słowa ze śmiechu. Tutaj nie musisz znać tych wszystkich ludzi i postaci z bajek, literatury czy pop-kultury występujących na kartach. Tutaj musisz pamiętać z czym się innym graczom kojarzyły dane postacie i sprytnie te skojarzenia przekazać w skróconej wersji!


Lubicie kalambury? To świetnie, ale to nie takie zwykłe kalambury, tylko takie co ma moc! ;) Idealnie sprawdzi się na wszelkie domówki, bo zasady są do wytłumaczenia błyskawicznie, a do tego przynosi mnóstwo radości. Minimalna liczba graczy to 4, ale im więcej graczy tym lepiej ;) Kart jest sporo więc może grać tak naprawdę nieograniczona liczba osób.
W zestawie mamy ponad 220 kart, klepsydrę do odmierzania czasu i notes, a dodatkowo woreczek, żeby zabrać grę ze sobą. ;)
Gra polega na tym, że w czasie 30 sekund musimy odgadnąć jak najwięcej haseł. W 1 i 2 rundzie przekazujemy podpowiedzi do haseł słowami, a w 3 gestami. Na każdą rundę mamy 30 sekund. Wybieramy 40 losowych kart i zaczynamy grę. 
Kartę musimy zgadywać do skutku (jednak można grać na swoich zasadach i pominąć kartę, którą trudno odgadnąć, szczególnie przy grze z dziećmi). 

W drugiej rundzie jest już trudniej, bo możemy opisać hasło tylko jednym słowem ;) A i odgadnąć możemy jednym słowem. Na szczęście karty powtarzają się z pierwszej rundy więc jest trochę łatwiej. 

W trzeciej rundzie możemy używać tylko gestów, co wbrew pozorom nie jest łatwe. ;) Gra kończy się po 3 rundzie i wszystkie drużyny zliczają punkty, wygrywa ta, która zdobyła najwięcej punktów. 





Gra zawiera 4 talie w 4 różnych kolorach. W każdej z nich znajdują się karty z kropkami (od 1 do 9).
Uczestnicy tasują swoje talie, a następnie umieszczają je zakryte przed sobą. W każdej rundzie bierzemy wierzchnią kartę z talii i zagrywamy ją na polu gry – w kwadracie 6x6. Karty możemy umieszczać na wolnych polach lub na innych kartach, pod warunkiem, że na dokładanym kartoniku znajduje się więcej kropek. Naszym celem jest ułożenie w rzędzie 5 własnych kart.


Punto to chyba najmniejsza gra jaką kiedykolwiek mieliśmy. Małe pudełeczko mieści w sobie 72 karty. Zasady podobne są do gry w "kółko i krzyżyk", ale bardziej rozbudowane. Moja córka uwielbiała grać kiedyś w kółko i krzyżyk, nie nudziło jej się i mogła grać do znudzenia ;) 

W grze 3 osobowej bierzemy talię w jednym kolorze i po 6 losowych kart, które nie biorą udziału w rozrywce, w 2 osobowej mieszkamy dwa kolory kropek, a w 4 osobowej - bierzemy talię w jednym kolorze. 
Musimy ułożyć 4 lub 5 kart w jednej linii (poziomo, pionowo, po skosie). Rozdajemy karty, tasujemy i układamy w stosie. Bierzemy kartę i układamy ją tak by stykała się z istniejącą planszą i nie wychodziła za kwadrat 6x6. Kartę możemy dołączyć do kwadratu lub położyć na inną, ale tylko wtedy kiedy ma więcej oczek niż ta na dole. 

Zasady są banalnie proste, a wygrywa osoba, która najszybciej ułoży 4 lub 5 kart jednego koloru. Gra Jest o tyle fajna, że musimy przewidywać ruchy przeciwników i możemy grać również z mniejszymi dziećmi. ;)







Znacie te gry?
Lubicie planszówki?

4 komentarze:

  1. Nie znam tych gier, ale ta pierwsza wydaje mi się ciekawsza, bo nie byłam nigdy dobra w kółko i krzyżyk :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Bo gry niekomputerowe wcale nie są gorsze. :D Ostatnio rozglądam się za jakimiś planszówkami i karcianymi.

    OdpowiedzUsuń

Copyright © Blanka beauty&lifestyle , Blogger