czwartek, 1 października 2020

Odporność w okresie jesiennym

Jesienne miesiące są ciężkie przede wszystkim dla rodziców przedszkolaków. U nas przeważnie sprawa chodzenia do przedszkola wygląda tak, że tydzień córka jest w przedszkolu, kolejny tydzień w domu i kolejny znowu w przedszkolu. Zdarza się, że i 2-3 tygodnie pochodzi bez żadnej infekcji. Jednak wcześniej czy później zawsze coś przyniesie. Starsza jest już na tym etapie, że praktycznie nie choruje, czasem zdarza się drapanie w gardle, ale szybko przechodzi, nabrała już odporności i nie czepia jej się wszystko tak jak w okresie przedszkolnym. Jednak przed młodszą córką jeszcze trochę drogi do nabrania dobrej odporności.
Na dobrą sprawę kwestia przyprowadzania dzieci do przedszkola jest dość sporna, bo zdaję sobie sprawę, że nie każdy ma babcię, z którą może zostawić dziecko i o ile podziębione dziecko mogłoby być przyprowadzone do przedszkola (w końcu rodzice też mają ograniczone możliwości brania zwolnień z pracy), tak już totalnie nie rozumiem przyprowadzania dziecka słaniającego się, po którym widać, że jest mocno chore, Tutaj nie ma dobrego rozwiązania, ale trzeba myśleć nie tylko o sobie, ale też o innych i przede wszystkim o swoim dziecku. 

Jak tylko zaczyna się okres jesienny zaopatruję się w probiotyki i witaminę D. Wydaje mi się, że to taki podstawowy zestaw do zbudowania odporności, bo niestety samą dietą u nas się nie da. Zarówno młodszej jak i starszej córce podaję witaminę D, a probiotyki tylko młodszej. Od antybiotyków staramy się trzymać z daleka, ale same probiotyki podaję profilaktycznie. 


Wyjątkowość produktu polega na jednoczesnym wytwarzaniu suchego liofilizowanego szczepu 317/402 "Narine" i świeżego liofilizowanego proszku MUMIO. Podczas uprawy bakterii ze szczepu "Narine" używana jest specjalna naturalna świeża masa MUMIO. W ten sposób uzyskuje się synergistyczny efekt z obu składników, a dzięki doprowadzeniu wszystkiego do formy mleczanu, formy najlepiej dostępnej dla komórek i organizmu, biodostępność MUMIO wzrasta kilka razy.




Z marką Narum spotykam się po raz pierwszy, jednak zaciekawił mnie prosty skład kapsułek. Miałam zamiar stosować je dla obu córek, ale postanowiłam wspomóc tylko młodszą. Sama również nie potrzebuję takiego wsparcia, bo choruję naprawdę sporadycznie. A jakby nie było na zachorowania narażone są głównie najmłodsze dzieci. 
Probiotyk jest w formie kapsułek, które możemy otworzyć i wsypać dziecku do napoju. Jeżeli chodzi o mnie to ja tylko w ten sposób podaję tabletki, panicznie boję się zadławienia i jeżeli tylko mogę staram się rozpuszczać tabletki albo przynajmniej zgniatać. 

Jeżeli chodzi o częstotliwość podawania to producent zaleca dla dzieci w wieku przedszkolnym 1 kapsułka 2 razy dziennie, starsze dzieci: 1 kapsułka 3 razy dziennie, a dzieci powyżej 12 lat i dorośli po 2-3 kapsułki 3 razy dziennie.  W smaku są całkiem dobre, z tego co mówi córka, nie ma problemu z wypiciem zawartości kapsułki rozpuszczonej w łyżeczce lub napoju. 

Jesteśmy dopiero na początku kuracji, a taka powinna potrwać co najmniej kilka tygodni. Jestem bardzo ciekawa czy probiotyk wpłynie pozytywnie na zmniejszenie częstotliwości chorowania córki. Wiadomo, że oprócz wspomagania organizmu suplementami musimy pamiętać o zdrowym odżywianiu, bo na co komu wszelkie wspomaganie, jeżeli w diecie mamy słodycze i masę przetworzonej żywności. 


Wspomagacie swoje dzieci w okresie jesienno - zimowym?
Macie problem z częstymi chorobami czy to już za Wami?

2 komentarze:

Copyright © Blanka beauty&lifestyle , Blogger