Inveo, hypoalergiczne serum stymulujące wzrost rzęs

Inveo, hypoalergiczne serum stymulujące wzrost rzęs

Czy jest ktoś kto nie chciałby mieć długich i pięknych rzęs? Nie sądzę. Ja również należę do osób, które walczą o każdą rzęsę i o każdy jej milimetr, a dzięki portalowi uroda i zdrowie otrzymałam zestaw do testów. Jednak czasem walka okazuje się nierówna, kto kogo pokonał w walce o długie rzęsy? 
Zapraszam na post. ;)






Produkt powstał na bazie składnika wykorzystywanego w leczeniu schorzeń oka. W badaniach aplikacyjnych, poza skutkiem leczniczym, zauważono znaczną poprawę kondycji rzęs. Przy długotrwałym stosowaniu leku (ponad 4 tygodnie) rzęsy były dłuższe, mocniejsze i ciemniejsze. Stąd też jego wykorzystanie w kosmetyce. 

Preparat wzbogacony jest ekstraktem ze świetlika otrzymywanym z ziela świetlika lekarskiego Euphrasia Officinalis. Ekstrakt jest bogatym źródłem garbników, zawiera również glikozydy i kwasy fenolowe. Działa ściągająco oraz kojąco na wszelkiego rodzaju podrażnienia. Nawilża skórę i zmniejsza nadwrażliwość na światło. Łagodzi oznaki zmęczenia. Tonizuje oraz doskonale wygładza naskórek. W celu uzyskania jak najbardziej delikatnego, nie drażniącego produktu, zastosowano w recepturze składniki pomocnicze używane również w kroplach do oczu.



Skład: Aqua, Bimatoprost Reprotox B1, Euphrasia Officinalis Extract, Sodium Chloride, Alcohol Denat, Benzalkonium Chloride.




Aplikator serum i szczoteczka tuszu do rzęs:


Pojemność: 

serum - 3,5ml
maskara - 8ml
Cena: 149,90zł

Dostępność: sklep.urodaizdrowie.pl



Efekt jakie daje tusz do rzęs:




No i najważniejsze EFEKTY SERUM: 


 Po 6 tygodniach:

Nie śmiejcie się za głośno z moich rzęs, bo zdaje sobie sprawę, że powyższe zdjęcie wygląda jakby pokazywało efekt 'przed' i 'po', ale takie już mam dziwne rzęsy, jedne są mocniejsze i ciemniejsze, a z drugiej strony jaśniejsze i słabsze. Nie wiem, dlaczego, ale tak już jest.

Serum jest w formie płynnego eyelinera, to chyba najbardziej popularna forma wszelkich serum. Stosowałam je regularnie, ciężko było się zmobilizować, ale to jednak klucz do tego, żeby osiągnąć pożądane efekty. 
Serum jest hypoalergiczne jak zapewnia producent i ja potwierdzam jego słowa, mam problem z wrażliwymi oczami, bardzo łatwo je podrażnić, co 'udało się' innemu serum, które używałam wcześniej. Nawet po wpłynięciu serum do oka nie działo się nic złego, oczy nie były podrażnione
Co to efektów jestem zadowolona, gdyż po poprzednim serum większość rzęs mi wypadła i znacznie się przerzedziły, co nie wyglądało zbyt korzytnie, a teraz znowu mogę się cieszyć długimi rzęsami. ;)

Jeżeli chodzi o tusz do rzęs to pozytywnie mnie zaskoczył, mam swój ulubiony tusz, a ten jest w stanie z nim konkurować. Możecie zobaczyć na zdjęciach jak ładnie rozdziela rzęsy bez zbędnego sklejania. W ciągu dnia nie osypuje się i nie odbija na powiekach.  Jeżeli oczekujecie pogrubienia rzęs to raczej nie z tym tuszem, daje on dość delikatny efekt, ale mnie taki efekt najbardziej zadowala, lekkie, wydłużone i rozdzielone rzęsy.


Podsumowując, jestem zadowolona zarówno z działania serum jak i z efektu jaki daje tusz. Na razie dam moim rzęsom odpocząć od wszelkich serum, ale na tusz pewnie się skuszę jak zużyję aktualny. 
Sultan d'Alep, syryjskie mydło z Aleppo 16% oleju laurowego

Sultan d'Alep, syryjskie mydło z Aleppo 16% oleju laurowego

Dzisiaj chcę Wam przedstawić moje małe odkrycie wśród produktów do pielęgnacji twarzy. Jak zapewne część z Was wie borykam się z cerą wrażliwą i problemową,  z chęcią bym się wymieniła na jakąś inną, ale jak już musi tak być to pozostało mi znaleźć swoje sprawdzone produkty, a dzisiaj o jednym z nich. ;)



Mydło Aleppo jest wytwarzane na bazie oliwy z oliwek z dodatkiem oleju laurowego (16%), dlatego nie powoduje alergii, a używane regularnie łagodzi wysuszenia skóry i pozostawia ją dobrze nawilżoną. Nie jest perfumowane, naturalnie pachnie olejem laurowym i oliwą z oliwek.


Właściwości mydła oliwkowo-laurowego z Aleppo:
- posiada właściwości antyseptyczne, zabliźniające i nawilżające, które odnawiają film hydrolipidowy.
- nawilża skórę
- jest przeznaczone dla skór suchych, dotkniętych takimi chorobami jak łuszczyca, trądzik, swędzenia, egzema
- hipoalergiczne,
- w 100% ulega biodegradacji,
- nie zawiera sztucznych barwników, konserwantów, perfum ani innych substancji drażniących


Mydła z Alep są naturalne, wyprodukowane bez barwników, sztucznych dodatków zapachowych, bez oleju palmowego i konserwantów. 



Im większa jest zawartość oleju laurowego, tym mydło posiada lepsze właściwości łagodzące i regenerujące. 
Im większa jest zawartość oliwy z oliwek, tym mydło posiada lepsze właściwości nawilżające i odżywcze.




Pojemność/waga: 3 x 75 g
Cena: 15 zł 
Dostępność: marsylskie.pl 
(mydełek o takiej gramaturze niestety nie ma już w sklepie, jednak jest dostępne trochę większe: klik)




Skład: 74% oliwy z oliwek, 16% oleju laurowego, sód roślinny (olea europaea, laurus nobilis oil, aqua, sodium hydroxyde)

Poniżej możecie zobaczyć mydełko w trakcie użytkowania, przekroiłam je specjalnie na pół, bo musiałam zobaczyć czy coś jest w środku (niektóre z tych mydełek mają zielony środek).



Ogólnie z mydłami mam bardzo mało wspólnego, jak mydło to tylko w płynie do mycia rąk. Traf chciał, że na blogach trafiłam na pozytywne opinie na temat tych mydełek, ale pomyślałam sobie, mydło ma działać takie cuda? Teraz się karcę w myślach za te niedowierzanie. Jestem przekorna i po części dlatego skusiłam się na to mydełko, myślałam, że może te wychwalanie jest lekko naciągane, ale nic z tych rzeczy, mydełko naprawdę działa cuda, ale po kolei.

Zasada jest taka, że im więcej oleju laurowego w składzie tym mydełko bardziej wysusza cerę, ale i działa bardziej leczniczo. Ja na początek wzięłam sobie z 16% zawartością oleju laurowego, za bardzo bałam się przesuszenia skóry. 
Jeżeli chodzi o fukncjonalność to mydełka standardowe mają chyba ok. 200 g także sporo i są przez to nieporęczne, dlatego ja wybrałam 3 małe kostki po 75 g, które akurat mieszczą się w dłonie.

Swoją wydajnością powalają na kolana, ja używam jednej kostki już ponad 2 miesiące i ubytek jest znikomy, a pozostałe 2 kostki starczą mi chyba na kolejne 2 lata. 

Wspomniałam wcześniej, że 'mydełko działa cuda' i chciałam to uściślić. Owszem mydełko działa cuda przy mojej cerze, jednak jeżeli macie trądzik czy duże problemy z wypryskami mydełko może Wam nie pomóc, dlatego nie ma co się nastawiać na to, że mydełko zastąpi Wam kurację u dermatologa, bo tak na pewno nie będzie, a wydaje mi się, że mydełkiem o wysokim stężeniu oleju laurowego przy dużym problemach z cerą można sobie jeszcze narobić gorszej biedy.

Przechodząc do najważniejszego czyli działania, ja używam mydełka po demakijażu, a na koniec spryskuję twarz hydrolatem, żeby zniwelować uczucie suchości skóry. Mydełko pieni się bardzo słabo, ale nie na pianie polega jego działanie, bo mimo to z oczyszczaniem twarzy radzi sobie bardzo dobrze. Mimo, że po użyciu mydełka skóra wydaje się sucha to wbrew pozorom jest dobrze oczyszczona i gładka. 

Jeżeli chodzi o zapach to tak jak się można spodziewać mydełko pachnie dość mocno i ciężko, lekko orientalnie, lekko ziołowo, mi ogólnie ten zapach nie przeszkadza, chociaż jakbym miała mieć balsam o takim zapachu to byłby dość uciążliwy.

Mydełka musimy używać z głową, bo możemy narobić sobie niezłego przesuszenia, tak mnie też to spotkało, bo chciałam szybciej doczekać się efektów i stosowałam mydełko 2 razy dziennie, na dłuższą metę mydło mnie przesuszyło, dlatego polecam używać maksymalnie raz dziennie. Ja na początku używałam raz dziennie, a teraz stosuję je co drugi dzień i tak się najlepiej sprawdza. 

Podsumowując, ja od siebie polecam mydełko, jednak musimy uważnie wybrać stężenie oleju laurowego i używać go z głową. 

Znacie mydełka Aleppo?
Jak się u Was sprawdzają?
Catrice Ulti Mate Nudes i Wibo WOW efect Glitters Manicure

Catrice Ulti Mate Nudes i Wibo WOW efect Glitters Manicure

Robiąc porządki w lakierach, a raczej pomagając córce pozbierać to co wywaliła, znalazłam zapomniany brokat Wibo. W sumie nie mam ani umiejętności zdobienia paznokci ani jakiegoś zmysłu artystycznego, ale rozsypanie pyłku po paznokciu nie brzmiało zbyt groźnie. ;) 
Poniżej możecie zobaczyć, co mi z tego wyszło. ;)


Od razu wyjaśnię dlaczego jedna ręka jest 'zrobiona' inaczej niż druga. Otóż, nie mogłam się zdecydować na jaki efekt postawić, czy delikatny czy mocniejszy więc zrobiłam jeden na jednej ręce, drugi na drugiej i dobrze się stało, bo mogę Wam pokazać oba efekty. Najgorsze jest to, że parę dni tak chodziłam, bo nawet nie miałam czasu się zebrać i zmyć lakieru. ;)


Ręka lewa (delikatniejszy efekt):





Ręka prawa (mocniejszy efekt):







Ogólnie sam sypki brokat Wibo jest dość ciekawym wynalazkiem, można z nim kombinować na wiele sposobów. Na dobrą sprawę nie wiem jak powinno się go prawidłowo nakładać, ale wyszłam z założenia, że najlepiej będzie wysypać odrobinę na mokry lakier, a nadmiar po wyschnięciu strzepnąć pędzelkiem i to się sprawdziło. Chociaż wydaje mi się, że jeżeli chcemy uzyskać idealny efekt musimy nakładać każdą drobinkę osobno, jednak to nie na moje nerwy. ;)
Na pierwszych zdjęciach lewej ręki widzicie efekt 'pieprzowy', a już na prawej dodałam po kilka glitterów. 
Lakier Catrice zaczął odpryskiwać po 4 dniu noszenia, także nie jest źle, ale mogło być lepiej. Pyłek Wibo trzymałby się pewnie dalej, w czasie noszenia nic się z nim nie działo drobinki się nie osypują i dobrze trzymają lakieru bazowego, z tym, że to pewnie zasługa topu. 

Jak Wam się podoba takie połączenie?

Nowy Rok nie zawsze oznacza zmiany, ale w tym wypadku tak! ;)

Nowy Rok nie zawsze oznacza zmiany, ale w tym wypadku tak! ;)

Zmiana wyglądu bloga zdaje się być rzeczą bardzo prostą, bo przecież wiem jak chce, żeby wyglądał. Sprawa się komplikuje kiedy nachodzi moment kiedy musimy określić co konkretnie chcemy, a przed oczami pustka, bo w sumie i to się podoba i tamto, ale takie też nie jest złe. Cóż począć?

Mi z pomocą przyszła Karolina z bloga Pasje Karoliny. Karolina jest osobą bardzo cierpliwą, wszystko wytłumaczy pomoże, przy tym jest perfekcjonistką w tym co robi. ;)

Tak było przed:



A tak jest aktualnie:




Ja jestem bardzo zadowolona tym, bardziej, że w końcu mam cały szablon profesjonalnie zrobiony. ;)

Karolino, dziękuję Ci jeszcze raz! Zrobiłaś kawał dobrej roboty! ;) ;*


Chcecie zmienić swój wygląd bloga, a tak jak ja macie dwie lewe ręce do takich rzeczy?
Zapraszam do Karoliny: KLIK



Jak Wam się podoba nowy wygląd bloga? :)
BingoSpa delikatnie złuszczjący krem z kwasami AHA

BingoSpa delikatnie złuszczjący krem z kwasami AHA

Moim kremowym ulubieńcem jest na dzień dzisiejszy krem matujący Paula's Choice, czy krem z Bingo jest w stanie pokonać tak wysoko postawioną poprzeczkę?
Zapraszam na post. ;)




To wyjątkowy, złuszczający krem, który redukuje zaskórniki i zmniejsza rozszerzone pory. Krem BingoSpa reguluje wydzielanie sebum. Dzięki właściwościom złuszczającym naskórek, ogranicza ilość wyprysków i blizn potrądzikowych. Krem BingoSpa z kwasami AHA jest zalecany do pielęgnacji skóry mieszanej, tłustej, trądzikowej z tendencją do powstawania zaskórników.
Krem BingoSpa z kwasami AHA zmniejsza zanieczyszczenia i porowatości nadając skórze gładkość, dzięki czemu skóra staje się zwyczajnie piękna i promienna, delikatnie pachnąca.





Pojemność: 100 g
Cena: 22 zł
Dostępność: KLIK

Zacznę od najważniejszego dla mnie: krem posiada zabezpieczającą folię. Moim zdaniem powinien to mieć każdy produkt, do którego da się wsadzić ciekawskie palce. Ludzie, jak można wsadzić palucha i odstawić produkt na półkę? Sama nie raz nacięłam się na produkty, które ktoś bezczelnie zmacał, na szczęście, a może nieszczęście dla siebie, nie mam odruchu zmacania kosmetyku dopóki go nie kupię, dlatego tutaj plus za folię. 
konsystencji jest lekki i bezproblemowo rozprowadza się i dość szybko wchłania. Krem bardzo ładnie pachnie, delikatnie i nie nachalnie.  
Minusem i to dość znacznym jest jego skład nafaszerowany chemią plus parafiną czego moja skóra nie toleruje, ale zaryzykowałam i stosowany tylko na noc nie zapchał mnie jakoś znacznie, myślałam, ze przez pierwsze dni skóra musiała się do niego przyzwyczaić, ale po kilku dniach wysypało mnie na dobre. Krem odstawiłam i więcej nie próbowałam, wiem jedno na pewno nie sprawdzi się przy cerze mieszanej i wrażliwej czyli takiej jak moja, jednak wiem, że wielu osobom się spodobał, także wszystko zależy od cery.

Znacie ten krem?
Sprawdził się u Was?

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Copyright © Blanka beauty&lifestyle , Blogger