środa, 15 sierpnia 2018

#Moje piękno moja historia

Ile z nas postrzega siebie jako piękne? Zapewne niewiele, a to niedobrze. Każda z nas ma w sobie coś pięknego, może to być nasza siła, mądrość, opiekuńczość oraz wiele innych cech, która każda z nas posiada. Nie wiem czy słyszałyście, ale z badań przeprowadzonych przez markę Dove tylko 2 na 10 kobiet czuje się piękne. Niewiele prawda?

Większość z nas zapewne jest doceniana przez rodziców za czasów młodości. Ja mimo, że byłam i czułam się doceniana miałam jakieś swoje kompleksy, szczególnie nasiliło się to w czasach nastoletnich. Wiadomo otoczenie widzi każdy błąd i wytyka nasze kompleksy, które skrzętnie staramy się ukryć. Nie przypominam sobie jakiegoś konkretnego kompleksu za czasów młodości, ale na pewno było to porównywanie się do innych i wyszukiwanie w czym ktoś jest lepszy, zamiast doceniać swoje zdolności.
Z czasem stawałam się kobietą i te kompleksy gdzieś malały, stawałam się coraz bardziej pewna siebie.
A gdzie był przełom mojej pewności siebie? Mojego poczucia, że jestem piękna dla bliskich? Odpowiedź znajdziecie poniżej. 



Tak, to moje córki sprawiły, że zaczęłam na nowo doceniać siebie, cieszyć się z małych rzeczy i dziękować za to co mam. A co mam? Bardzo dużo: dach nad głową, wspaniałe, zdrowe córki, kochającego męża, siły by spełniać swoje marzenia ..  każdy z nas ma bardzo dużo, musimy się tylko nauczyć to doceniać. 
Słowa, które mocno tkwią w mojej świadomości oraz poprawiają mi nastrój w gorsze dni: "Mamusiu, jesteś piękna", "Kocham Cię bardzo". Kilka słów, które mają naprawdę wielką moc. Te małe rączki sprawiły, że zaczęłam inaczej patrzeć na swoje ciało, które po dwóch ciążach się zmieniło. Mimo blizn po cesarskim cięciu, mimo tego, że już nie będę miała całkiem płaskiego brzucha, mam swoje piękno, które moja starsza córka dobrze rozumie. Wie jak przyszła na świat i bardzo ją to rozczula. 

Małym przełomem w moim myśleniu, stały się 3 tygodnie w szpitalu, kiedy obie córki wylądowały z zapaleniem płuc. Ja z młodszą w jednym szpitalu, mąż ze starszą w drugim. Za nic nie chcieli nas umieścić w jednym szpitalu, a mi pękało serce. Dwumiesięczny maluch chory na zapalenie płuc, starsza córka w szpitalu obok też tęskni za mamą, myślałam, że nic gorszego stać się nie może. W czasie naszego pobytu przywieźli do sali obok kilkumiesięczne dziecko, niby nic dziwnego, ale po chwili zostało same. Nie został z nim nikt, myślałam, że zaraz przyjdą rodzice, ale nikt się nie pojawił. Okazało się, że to dziecko z domu dziecka, również chore na zapalenie płuc, które zostało same, bez ciepłego ramienia mamy, która przytuli i ukołysze do snu. Sytuacja na tyle straszna, że otworzyła mi oczy, że moje córki są bezpieczne, z kochającymi rodzicami, że to tylko kilka tygodni w szpitalu i niedługo będziemy razem w domu. Doceniłam to, że jesteśmy zdrowe, tylko z zapaleniem płuc, które zaraz minie.
Wspominam o tym dlatego, że naszym wewnętrznym pięknem można określić dosłownie wszystko, nawet to, że jesteśmy dobrymi mamami, które jak tylko umieją dbają o swoje dzieci.

Ważne, aby w naszych dzieciach również wzbudzać ich poczucie piękna i wspomagać dobrym słowem. Nic nie pomoże dziecku bardziej niż dobre słowo rodziców: jestem z Ciebie dumna, jesteś dla mnie ważny, rozumiem Cię, wierzę w Ciebie! Kilka słów, które sprawią, że nasze dziecko będzie silne i pewne siebie. 

Moje córki nauczyły mnie doceniania mojego piękna, które gdzieś tam po drodze trochę przygasło. Ważne, aby odkryć swoje piękno i iść z uśmiechem przez życie.


A Wy doceniacie swoje piękno?
Jaką cechę najbardziej w sobie lubicie?


1 komentarz:

Komentując wyrażasz zgodę na przetwarzanie danych.

Szablon stworzony z przez Blokotka. Wszelkie prawa zastrzeżone.