poniedziałek, 30 września 2019

Natasza Socha (NIE)MŁODOŚĆ

Od dziecka uwielbiam czytać, dużo też czytam swoim dzieciom. Chociaż tak naprawdę starsza córka czyta już sama więc zostało mi czytanie młodszej. Uważam, że trzeba czytać dzieciom jak najwięcej, bo nie tylko zwiększa się ich zasób słów, ale również wspomagamy rozwój wyobraźni. 
W ciepłe miesiące mam zdecydowanie mniej czasu na czytanie, staramy się raczej przebywać jak najwięcej na powietrzu. Jednak jesienią już mam co robić i bardzo często zamiast serialu wybieram książkę. 
Pamiętam jak zdaje się jeszcze nie tak dawno, czytałam przy lampce do samego rana, bo nie mogłam się oderwać. Teraz obowiązki nie bardzo pozwalają na zarywanie nocy, ale mimo wszystko potrafię się mocno wciągnąć. 



W (Nie)młodości po raz trzeci splatają się losy bohaterów sagi Nataszy Sochy. Tym razem muszą zmierzyć się z kolejnym fetyszem naszych czasów – młodością, zachowywaną wbrew rozsądkowi i za każdą cenę. Starość nie zdobywa lajków. Siwa nitka we włosach, zmarszczki wokół oczu i doświadczenie budzą co najmniej lekceważenie, częściej niechęć, czasem też wstręt. Ale jak w dwóch poprzednich powieściach – (Nie)miłości i (Nie)piękności – z przewrotnym „nie” w nawiasie – i tym razem zakończenie całkowicie was zaskoczy. Klarysa większość życia ma już za sobą, ale kiedy trafia do domu opieki, rozpoczyna walkę nie tylko z atakującą ją chorobą, ale i ze starością. Marta jest trzydziestolatką, właśnie traci pracę i wieloletnią przyjaźń. W desperacji chwyta się wszystkiego i chociaż nie lubi starych ludzi, podejmuje się pracy w domu opieki.




(Nie) młodość to moja pierwsza książka tej autorki, a z kolei 3 część sagi. Koniecznie muszę sięgnąć po dwie pierwsze części, bo ostatnią dosłownie połknęłam w 2 wieczory. Książka opowiada o losach 3 bohaterów, a na początku 2 kobiet, których losy się splotły. 
Z jednej strony mamy 30 latkę po przejściach, a z drugiej 70 - latkę, która za wszelką cenę nie chce się zestarzeć. Bardzo dobrze znana jest nam ta sławna 'różnica pokoleń', wiele w tym prawdy, bo i czasy się zmieniają i ludzie nie przeżywają już tych samych rzeczy. Nie mniej jednak ja wychodzę z założenia, że nie każdy starszy człowiek jest doświadczony bardziej niż młody. Można żyć bardzo zachowawczo i tak naprawdę nic w życiu nie przeżyć, ot po prostu być. A można być w średnim wieku i mieć pokaźny bagaż doświadczeń.

Książka pokazuje, że nawet przy dużej różnicy wieku możemy się dogadać, a starsi ludzie wcale nie muszą być stereotypowi. Zwrócona jest również uwaga na bardzo ważny aspekt, należy najpierw kogoś poznać, a później ocenić. Ocenianie przychodzi nam bardzo łatwo, szczególnie po wyglądzie, ale życie uczy, że możemy się bardzo pomylić.

Nie będę zdradzała Wam treści, ale uważam, że każda kobieta powinna przeczytać tą książkę. Pozwala zrozumieć świat młodych i starszych, a także znaleźć drogę do wspólnego języka. 


Znacie książki tej autorki?
Czytałyście wcześniejsze części?


1 komentarz:

Szablon stworzony z przez Blokotka. Wszelkie prawa zastrzeżone.