poniedziałek, 12 października 2020

W walce o piękne i zdrowe włosy - wracam do gry

Jeszcze nie tak dawno, dbałam o włosy z dużą starannością. Wcierałam produkty na wzmocnienie i przyśpieszenie wzrostu, regularnie olejowałam i nakładałam maski. Wstyd się przyznać, ale teraz myję szamponem i nakładam odżywkę. Nawał pracy przygniótł mnie na tyle, że nie w głowie było mi wcieranie i maseczkowanie. A to był duży błąd, bo włosy pokazały jak bardzo im się to nie podoba i 'odwdzięczyły się' wypadaniem i gorszym wyglądem. 
Efekty dbania o włosy nie są natychmiastowe, trzeba być cierpliwym, ale powoli włosy wyglądają coraz lepiej. Co zresztą możecie zobaczyć w zakładce 'moja włosowa historia' na moim blogu. Lubię tam wracać, bo efekty dbania o włosy widać gołym okiem, a najlepiej widać właśnie po zdjęciach jak stan włosów się zmienia. 


Jestem na tym etapie, że mniej więcej wiem co pasuje moim włosom, a czego powinnam unikać. w sklepie Fryzomania znalazłam mnóstwo produktów do pielęgnacji włosów. W oleje jestem zaopatrzona dość dobrze, jednak brakowało mi zróżnicowanych szamponów. Moim włosom nie służy mycie jednym szamponem, potrzebują odmiany. 

Dodatkowo nigdy nie zwracałam uwagi na równowagę PEH, a dopiero niedawno zaczęłam baczniej przyglądać się tym zależnościom.
Dlatego też do koszyka wpadł szampon proteinowy Renee Blanche i szampon do włosów farbowanych. Z proteinowymi produktami wiem, że trzeba uważać, ale mam zamiar zagłębić się w PEH i mam nadzieję, że zobaczę efekty. 
Oba szampony bardzo ładnie pachną i zmiękczają włosy, nie mają również problemu z odmyciem olei z włosów. 
Szampon Sleek Line znam bardzo dobrze, kiedyś dość często kupowałam produkty tej marki. Przy moich cienkich i delikatnych włosach faktycznie przydają się produkty zwiększające objętość. Czy faktycznie działa na objętość? Może trochę faktycznie, ale nie jest to też wielki efekt push up, włosy są delikatnie odbite i po myciu wyglądają po prostu ładnie.




Została mi w zapasie jedna maska do włosów więc postanowiłam uzupełnić braki. Zaciekawiła mnie maska do włosów farbowanych Diapason, to moje pierwsze spotkanie z tą firmą, jednak opinie ma bardzo dobre. Mam farbowane włosy i mam wrażenie, że farby coraz krócej trzymają się moich włosów. Na dobrą sprawę nawet nie wiem jaka może być tego przyczyna, dlatego mam nadzieję, że chociaż maska przedłuży trwałość farby. Pierwsze wrażenia jak najbardziej pozytywne, włosy błyszczące i miękkie, a także gładkie. Skład również wydaje się być całkiem dobry. 

Maskę Sleek Line wzięłam jako zestaw do szamponu, spróbuję używać ich zarówno solo jak i w zestawie. 



Stapiz Flow 3D Volume Booster to spray, który ma za zadanie zwiększyć objętość włosów. Moje włosy mają dość sporą tendencję do oklapywania, staram się unieść je chociaż na trochę, ale przeważnie za jakiś czas wracają do swojego poprzedniego stanu. Dlatego tak bardzo zazdroszczę swojej córce loków, których de facto ona nie znosi ;)) Ahh kobiety ;) 

Wszelkie wcierki to podstawa dobrej pielęgnacji włosów. Pamiętam swoją irytację kiedy wyrastało mi pełno nowych włosków, które sterczały niczym antenki wokół głowy. Teraz jednak chętnie ujrzałabym taką armię nowych włosków, bo wypadanie włosów w ostatnim czasie dość mocno się wzmogło. Stosowałam już wiele różnych produktów do wcierania, ale tu zasada jest jedna - regularność. Jeżeli nie wcieramy regularnie to nawet najdroższy produkt nie da nam efektów. Dodatkowo ważny jest też masaż, dlatego ja stosuję wcierki przed myciem przeważnie podczas oglądania serialu, wtedy mogę na spokojnie skupić się na masażu. 
Schwarzkopf BC Scalp Genesis Root Activating to mała ampułka, którą dzielę sobie na pół i mam na dwa użycia. Wzięłam mniejszą pojemność, żeby sprawdzić czy produkt nie podrażni mi skóry głowy, ale zużyłam ją i jest w porządku, dlatego chętnie zamówię pełnowymiarowe opakowanie. 







Jak dbacie o swoje włosy? 
Używacie podstawowych produktów czy raczej poświęcacie im szczególną uwagę?

6 komentarzy:

Copyright © Blanka beauty&lifestyle , Blogger