Nowości ;)

Nowości ;)

Hej ;)

Zaczął się weekend więc czas na luźny post z nowościami, fakt, że przeważają kosmetyki katalogowe, ale jakoś nie miałam okazji połazić po sklepach stacjonarnych, zapewne w lutym nadrobię. ;) Dzisiaj zapraszam na garść nowości głównie internetowo - katalogowych. ;)


Na pierwszy rzut idzie zamówienie z Oriflame, woda Giordani Gold długo za mną chodziła, jednak z doświadczenia wiem, że nie zawsze zapach ze strony zapachowej jest taki sam jak w rzeczywistości, dlatego jak trafiłam na mniejsze opakowanie postanowiłam zamówić na próbę i to był strzał w dziesiątkę, zapach jest jak najbardziej mój. Dodatkowo wzięłam kredkę Kajal, która miała być w odcieniu Ivory, no i faktycznie może to i Ivory, ale nie nadaje się do niczego, nie dość, że kolor bardzo słaby to jeszcze roluje się na powiece i w załamaniach, także nie polecam, szkoda pieniędzy. 


Tusz do rzęs Very Me i balsam do ciała Silk Beauty. 


Kolejna to paczuszka z wyprzedaży u Pluumki, woda Tesori d'Oriente, mam kilka wód tej firmy i spisują się świetnie, kosztują grosze, a trwałość jest bardzo dobra, niestety Chińska Orchidea nie wpasowała się w mój gust, może znajdzie nowego właściciela. Natomiast tusz Lovely Pump Up bardzo lubię i często do niego wracam. 


Dość spore zamówienie z Avonu, podzielone na kilka części, nie bardzo wiem co na zdjęciu robi krem z Ori, ale może wolał być właśnie tutaj to niech już mu będzie, krem z serii świątecznej, których zapachy uwielbiam, ten jest jabłkowo-cynamonowy, naprawdę fajne połączenie zapachowe. Kolejny to dezodorant Perceive, lubię zarówno dezodorant jak i wodę perfumowaną. Kolejne to kółeczko do zdobień paznokci, jeszcze nie próbowałam, ale jestem ciekawa czy coś mi z tego wyjdzie. A na koniec szminka "Doskonałość absolutna", spodobał mi się odcień Tender Mauve, a teraz zamówiłam Tea Rose.


Zapas wód na co dzień dla męża plus krem, a dla mnie dwa kremy ochronne, zimą idą jak woda więc na pewno zużyję. 


Avon jak zwykle lekko opóźniony z nowościami wypuścił lakiery piaskowe Crystal pink i Silver Crystals, widziałam na blogach, że pięknie się prezentują (który chcecie zobaczyć najpierw?). Do tego pogrubiający tusz do rzęs i klamerki do włosów. Nie małym zdziwieniem był dla mnie pędzel do pudru, a w zasadzie pędzelek, myślałam, że jest sporo większy, a to prawdziwy maluszek, ale do torebki się nada. 



Plus spory zapas płynów do kąpieli i żeli. ;)


Kolejne to zamówienie z Marizy, puder brązujący, który w katalogu nie wyglądał na taki ciemny, ale cóż będzie na lato, pojedynczy cień do powiek 'łosoś' i trio cieni nr 02, są perłowe więc pójdą w świat. Mgiełka zapachowa Sweet Fruits, nie powala więc innych zapachów na pewno nie zamówię i żel pod prysznic Mango i liczi w kształcie bombki. 


A to mam nadzieję moja najlepsza inwestycja, jedyne rzęsy jakie miałam doczepiane to kępki na własny ślub, raz próbowałam z rzęsami chyba Donegala, ale się wściekłam i zraziłam na długi czas, teraz kupiłam dobry klej i polecane połówki z Ardell i zacznę próbować. ;)




 A na koniec paczka od Eveline, zostałam wybrana do testowania nowości w styczniu, a oto co będę brała pod lupę: 




Coś Wam wpadło w oko? ;)


Grudniowy ShinyBox w mini recenzjach

Grudniowy ShinyBox w mini recenzjach

Hej ;)

U Was też tak mroźno? :( Jestem w stanie znieść śnieg, który cieszy moją córkę, ale jeżeli chodzi o mróz to wymiękam, dzisiaj przemarzłam na kość, a wcale długo nie byłam na zewnątrz. Niecierpliwie odliczam czas do wiosny, a przechodząc do tematu właściwego, przychodzę dzisiaj do Was ze wstępną opinią na temat kosmetyków z grudniowego ShinyBoxa. 


POSE Organics Rejuvenating Face Cream Krem do twarzy

Organiczne kremy marki Pose to połączenie wielowiekowej wiedzy o roślinnych kuracjach z nowoczesnymi recepturami oraz bezpiecznymi składnikami. Produkty nie testowane na zwierzętach, doskonałe również dla wrażliwej, alergicznej skóry.

100 zł/szt.


Przede wszystkim już na początku uwagę przyciąga eleganckie opakowanie, chociaż zewnętrzne opakowanie jest dość nietypowe. Krem posiada bardzo praktyczną pompkę, którą uwielbiam we wszelkich produktach, najlepiej jakby wszystkie kremy miały pompki. Zapach jest bardzo delikatny, powiedziałabym, że nawet dość neutralny. Jeżeli chodzi o działanie to krem nadaje się zarówno na noc jak i pod makijaż. Za jakiś czas na pewno napiszę coś więcej o działaniu, ale na razie mogę powiedzieć, że jest dość lekki i niezapychający.


PAT&RUB Rozgrzewający balsam do rąk

Prawdziwa bomba dobroczynnych substancji pielęgnujących. Doskonały dla zmęczonych i suchych dłoni. Odnawia, nawilża, zmiękcza, rozjaśnia, koi, uelastycznia skórę dłoni i wzmacnia paznokcie. Świetnie się wchłania. Pachnie zmysłowo cynamonem, imbirem i pomarańczą.

39 zł/ 100 ml


Jak dla mnie najlepszy produkt z pudełka i o dziwo mówi to osoba, która nie przepada za cynamonem, jednak tutaj zapachy są tak fajnie skomponowane, że tworzą fajną całość i cynamon nie jest aż tak bardzo wyczuwalny. Wielki plus za pompkę, która ułatwia aplikację. Działanie? Czy rozgrzewający to niekoniecznie ( w oczach mi stoi palący balsam z Eveline ;)), ale na pewno dobrze chroni dłonie, nawilża je i koi. Niewątpliwie jest to mój hit pudełka. 


Vaseline, Intensive Care, Balsam do ciała Essential Healing

Zawiera mikro kropelki wazeliny, które wnikają głęboko w skórę, by ją nawilżać i regenerować od wewnątrz. Nawilżenie skóry utrzymuje się przez 3 tygodnie. Szybko się wchłania nie pozostawiając tłustego uczucia.
14,50/ 200 ml


Balsamów do ciała nigdy dość, zapas mam jeszcze spory, ale ciekawiła mnie nieznana mi dotąd firma i muszę powiedzieć, że balsam wypadł naprawdę nieźle. Pachnie bardzo ładnie, dobrze nawilża skórę i nie pozostawia tłustej warstwy, dość szybko się wchłania. Na pewno skusiłabym się na wersję kokosową jakby była. ;)


Vaseline, Wazelina kosmetyczna

100% czysta wazelina, łagodna dla skóry, hipoalergiczna, chroni skórę przed utartą wody, wspierając jej naturalny proces regeneracji. Zabezpiecza przed odmrożeniami i piechrznięciem. Nie zatyka porów. Zmniejsza widoczność drobnych, suchych linii.

6,50 zł / 50ml


Wazelina jest produktem, który znajdziemy chyba w każdym domu. Myślę, że nie ma co się nad nią rozwodzić, wazelina to wazelina, działa natłuszczająco i zabezpieczająco, idealna na zimę, w dodatku w poręcznym, zamykanym opakowaniu.



Signal, White Now Gold, Pasta do zębów

Gwarantuje efekt bielszych zębów już od pierwszego szczotkowania. W paście została potrojona ilość składnika technologii Blue Light,aby zapewnić natychmiastowe wyniki wybielania.Zawiera fluorek sodu. Potrójna moc działania udowodniona klinicznie.

13,50 zł / 50ml


O paście nie bardzo mogę coś powiedzieć, bo jeszcze jej nie używałam, teraz używam pasty wybielającej innej firmy, ale zobaczymy jak ta się sprawdzi. 



Lierac, Demaquillant Douceur, Płyn micelarny

Kosmetyk o zapachu białego piżma i kwiatu piwonii. Jego formuła została wzbogacona o ekstrakty z malwy i kwiatu lnu, który działa nawilżająco. Idealny dla każdego typu skóry, również wrażliwej. Nie zawiera alkoholu i nie wymaga spłukiwania.

65 zł / 200ml 


Tak szczerze to w płyn do demakijażu zainwestowałabym 65 zł jeżeli miałby funkcję sprzątania. Płyny micelarne idą u mnie jak woda i mam swoich kilku tańszych ulubieńców. Nie mniej jednak pięknego zapachu nie można mu odmówić, dział


Organique, Cynamonowe mydło glicerynowe


Mydło o ciepłym zapachu cynamonu, na bazie najwyższej jakości gliceryny wytwarzane ręcznie według tradycyjnych receptur.

14,90 zł / 100g


Jak już wspominałam wyżej, nie lubię zapachu cynamonu, chyba, że w odpowiednim połączeniu. Tutaj mydełko bardzo mocno pachnie cynamonem, dlatego pójdzie w inne lepsze ręce, które docenią jego zapach. ;)


Love Me Green Naturalny Olejek Relaksujący do Masażu i Kąpieli

Organiczny olejek naturalny, który daje uczucie komfortu i odprężenia.Skóra jest głęboko odżywiona, a świeży i subtelny zapach relaksuje ciało i zmysły. Ekstrakt z kwiatów plumerii łagodzi stres poprzez swoje kojące i relaksujące działanie dla nerwów i mięśni.

39,90 zł/ 100ml


Olejek mam już w swoich zbiorach od dawna i bardzo go lubię. Olejek stosuje zarówno do kąpieli, jak i do masażu ciała, używałam go również do olejowania włosów gdzie spisuje się nieźle, dlatego kolejna butelka na pewno będzie dobrze wykorzystana. 


APC, Zestaw cieni sypkich + brokat

Wyjątkowy zestaw dzięki któremu wykonamy atrakcyjny makijaż na wiele okazji. W jego skład wchodzi intensywnie czarny, sypki cień z brylantowo - złotymi drobinkami, beżowo - złoty, sypki cień, który stosować można również jako puder rozświetlający oraz złoty brokat.

41,50 zł / 3 szt.



Cienie z APC znalazły się również w poprzednim pudełku, tamte wypadły bardzo blado, a kosztują całkiem sporo. Z tymi już jest inaczej, pigmentacja jest dużo lepsza, jednak cienie są moim zdaniem tylko na większe wyjścia, nie mniej jednak na pewno się przydadzą.



Co sądzicie o świątecznym pudełku?
Mnie nie powaliło na kolana, ale zapowiedź styczniowego jest bardzo obiecująca. ;)


COLOUR ALIKE JEŻYCE PZN #497

COLOUR ALIKE JEŻYCE PZN #497

Hej ;)

Dawno nie było żadnego lakierowego postu i nie jest to spowodowane tym, że nie maluję paznokci, po prostu muszę się zmobilizować i chyba potrzebuję kopa na zachętę. ;)
Nie mniej jednak dzisiaj chciałam Wam pokazać lakier, którego uroku zdjęcia nie oddają w żaden sposób, musicie mi wierzyć na słowo, że lakier wspaniale się mieni. 


COLOUR ALIKE JEŻYCE



Kolory z kolekcji PZN to mieszanka tego, co w obecnym sezonie najmodniejsze, oraz wrażenia z wycieczki do Poznania, którą odbyliśmy w celu stworzenia tej kolekcji.




Cena: 13,99 zł
Pojemność: 8 ml
Dostępność: KLIK


Lakier kupiłam już jakiś czas temu przy okazji większych zakupów w sklepie Colorowo, zakochałam się w jego swachach, które u mnie nie wyglądają już tak dobrze, pewnie z powodu braku lampy, nie mniej jednak w słońcu błyszczy się równie ładnie. 

Jest to typowy lakier holograficzny, jednak wydaje mi się, że ten efekt jest nieco delikatniejszy, pewnie dlatego, że jest to holo typu rozproszonego, a nie linowego. Do pełnego krycia potrzebne są dwie warstwy, za pierwszym razem nałożyłam same dwie warstwy lakieru bez topu i wysuszacza i muszę powiedzieć, że całkiem szybko schnie, po ok. 20 minutach był już suchy, jednak wysuszacz sprawia, że lakier jeszcze bardziej się błyszczy co dodaje mu uroku.

Jeżeli chodzi o trwałość to spokojnie przetrwa bez żadnego uszczerbku 4 dni, później delikatnie zaczynają się ścierać końcówki, ale generalnie trwałość na plus. 


Co sądzicie?
Lubicie lakiery hologragiczne z CA?


**************

Tutaj macie linki do innych holosiów z Colour Alike:

Światło proszę -> KLIK
Sinner Lady -> KLIK


Rimmel Lasting Finish 25h Foundation

Rimmel Lasting Finish 25h Foundation

Hej ;)

Dawno nie było żadnej recenzji podkładu, powód jest prosty, nie trafiłam na żaden warty uwagi, z każdym było coś nie tak i do żadnego już nie wróciłam, jeżeli chodzi o podkłady to bardzo ciężko mi znaleźć jakiś dobry, o ulubieńcu już nie wspominając. Jednak dzisiaj chciałam Wam przestawić podkład, który ma sporą szansę stać się tym ulubionym, na razie wykończyłam jedną butelkę i zaczęłam drugą więc pora na recenzję. 

Rimmel Lasting Finish 25h Foundation


"Rimmel Podkład Lasting Finish 25 Hour Foundation to trwałość do 25 godzin. Nowa formuła z Mineral Complex pomaga w rewitalizacji i ponownie ożywia przepracowaną skórę. Brak oznak zmęczenia, makijaż na całe 25 godzin. zapewnia sprawne lekkie pokrycie. Lasting Finish 25 Hour Foundation zawiera nawilżający system Aqua Primer więc skóra jest nawilżona i czuje się komfortowo przez cały dzień. Skóra staje się pobudzona, nawilżona a kolor pozostaje wierny".





Cena: ok. 35 zł
Pojemność: 30 ml
Dostępność: drogerie


Na podkład trafiłam w czasie promocji 1+1 w Rossmannie, zaopatrzyłam się właśnie w ten i w Wake Me Up, jednak ten drugi nie do końca mi podpasował, po pierwsze nie trafiłam z kolorem (kto wymyślał tą numerację i nazwy??) to jeszcze zbyt mocne rozświetlenie jakie daje średnio mi pasuje. Jednak nadaje się do mieszania za jasnych podkładów więc tak czy siak go zużyję. 

Zacznę od kolorów, Rimmel Lasting Finish 25h posiada ich w Polsce tylko 4, gdzie dostępnych ogólnie jest 11, no ale ok, dobre i to, u nas dostępne są odcienie 100, 200, 203 i 300. Mój odcień do 100 Ivory, wzięłam go na oko, bo oczywiście wszystkie testery zawsze muszą być tak umazane, że odechciewa się cokolwiek testować, nie mniej jednak dobrze trafiłam z odcieniem, zimą jest jak najbardziej w porządku. A na lato myślę, że 203 będzie odpowiednia, ale to jeszcze kawał czasu więc może zdążę znaleźć czysty tester. ;)

Jak dla mnie 2 pompki wystarczą do pokrycia całej twarzy większej ilości nie ma co nakładać, bo podkład jest dość gęsty i dobrze kryjący więc myślę, że 2 w zupełności wystarczą. Podkład nie tworzy efektu maski, a wręcz przeciwnie - idealnie stapia się z cerą i dopasowuje do niej. Najważniejsza jak dla mnie kwestia, podkład nie ciemnieje na twarzy, chyba nie ma nic gorszego niż kupić odpowiedni kolorystycznie podkład, który po nałożeniu ściemnieje, tutaj tego nie ma więc obawy rozwiane. Podkład jest gęsty i jakby lepki, dlatego należy go dość szybko nakładać, żeby nie narobić sobie smug, jak dla mnie idealną aplikacją jest nałożenie go zwilżonym Beauty Blenderem, wygląda wtedy bardzo naturalnie. Ze względu na swoją konsystencję i właściwości podkład już po paru godzinach trzeba przypudrować, jednak dla mnie taka opcja jest lepsza, niż widok suchych skórek. Po przypudrowaniu cera wygląda znowu świeżo, a makijaż jest w nienaruszonym stanie, bo podkład nie ściera się ani nie spływa. Dodatkowym plusem jest zawartość filtra SPF 20, sporo jak na podkład i jak dla mnie wystarczająco. Zimą podkład sprawdza się idealnie, jednak moim zdaniem na lato będzie za ciężki, teraz czasami czuję lekką warstwę na twarzy, ale to akurat dobrze, bo podkład chroni cerę, jednak latem nie mam prawa jej czuć. 

Czy podkład utrzymuje się 25h? Tego nie wiem, bo zazwyczaj szybciej zmywam makijaż i pozwalam skórze oddychać, ale może ktoś próbował? ;) 


Podsumowując, podkład zaskoczył mnie swoją trwałością, kryciem i tym, że nie powoduje zapychania cery, dodatkowo odpowiedni dla mnie odcień i przystępna cena powodują, że na pewno skuszę się na niego jeszcze nie raz. Byłabym bardzo usatysfakcjonowana jakby było trochę więcej dostępnych odcieni. 



Timotei Jericho Rose szampon do włosów głęboki brąz

Timotei Jericho Rose szampon do włosów głęboki brąz

Hej ;)

Na wstępie chciałam Wam życzyć wszystkiego dobrego w Nowym Roku, oby ten rok był lepszy od poprzedniego! ;)
A na dzisiaj przygotowałam recenzję szamponu, drogeryjnego szamponu, ostatnio bardzo rzadko używałam takich szamponów jednak postanowiłam dać im szansę. Jak się sprawdził szampon Timotei i czy przekonał mnie, że warto sięgnąć po szampon z drogeryjnej półki? O tym niżej. ;)


Szampon Timotei Głęboki Brąz zawiera naturalny wyciąg z henny do wszystkich odcieni brązowych włosów, by pokreślić ich naturalny blask i pozwolić na wydobycie głębi koloru brązowych włosów.






Skład: Aqua, Sodium Laureth Sulfate, Cocamidopropyl Betaine, Sodium Chloride, Selaginella Lepidophylla Extract, Lawsonia Inermis Leaf Extract, Trehalose, Gluconolactone, Glycerin, Dimethiconol, Guar Hydroxypropyltrmonium Chloride, Parfum, TEA-Dodecylbenzenesulfonate, Maltodextrin, Disodium EDTA, Mica, Carbomer, PPG-12, Citric Acid, Sodium Hydroxide, TEA-Sulfate, Triethanolamine, DMDM Hydantoin, Sodium Benzonate, Methylchloroisothiazolino ne, Methylsothiazolinone, Alpha-Isomethyl Ionone, Butylphenyl, Methylpropional, Hexyl Cinnamal, Limonene, Linalool, CI 77491, CI 77499


Po drogeryjne szampony sięgałam od pewnego czasu bardzo niechętnie, szampony Syoss skutecznie mnie zniechęciły. Nie dość, że mocno mi obciążały mi włosy, to w dodatku na kilka godzin po myciu włosy wyglądały na nie świeże. Fakt, że włosy muszę myć codziennie, takie dwudniowe już mi nie odpowiadają, ale oczekuję, żeby szampon nie przyśpieszał tego i utrzymywał włosy w miarę świeże chociaż przez dzień. 

Szamponów Timotei używałam bardzo dawno i nawet nie pamiętam czy byłam zadowolona, jednak uważam, że warto wrócić czasem do produktów, które używałyśmy kiedyś, nawet do tych, które się nie sprawdziły, kto wie czy nie podpasują nam teraz. 

Przechodząc do działania szamponu to produkt bardzo dobrze się pieni i nie potrzeba go dużo do umycia całych włosów (ja posiadam włosy długie za łopatki). Konsystencja jest dość gęsta, szampon nie spływa błyskawicznie z dłoni, dodatkowo ma bardzo fajną barwę, jest miedziano -brązowy z mieniącymi się drobinkami. Szampon bardzo ładnie pachnie, nie jestem w stanie jednoznacznie określić zapachu, ale jest bardzo przyjemny dla nosa, w dodatku jeszcze jakiś czas utrzymuje się na włosach. Jeżeli chodzi o działanie to szampon dobrze oczyszcza włosy, co prawda nie są skrzypiące, ale czuć, że są świeże. 
Szampon nie plącze włosów, jednak ja dla zasady zawsze po myciu używam odżywkę, nie puszy włosów i ich nie elektryzuje oraz za bardzo ich nie przyklepuje, włosy po wyschnięciu są w miarę gładkie i ujarzmione, 

Czy szampon ma szansę wydobyć głębię koloru dzięki zawartemu w składzie ekstraktowi z henny? Moim zdaniem niekoniecznie, jednak myślę, że ma szansę podtrzymać farbowany kolor, a naturalnym brązowym włosom dodać brązowego blasku. 

Podsumowując, szampon zaskoczył mnie pozytywnie, mimo, że jest to drogeryjny szampon to chętnie po niego sięgnę od czasu do czasu tym bardziej, że słyszałam o kokosowej wersji Timotei, która na pewno będzie moja. ;)


Znacie szampony Timotei? Lubicie? 
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Copyright © Blanka beauty&lifestyle , Blogger