piątek, 21 lutego 2020

Premiera: 'LEVISVILLE' Alexandra Tidswell

Kilka dni temu swoją premierę miała książka 'Lewisville' Alexandry Tidsweell. Jest to powieść oparta na faktach z domieszka fikcji, którą sprytnie uzupełniła brakujące fragmenty historii. 
Jeżeli chcecie ją przeczytać to nie polecam czytać dalszej części wpisu, bo zdradzam tam fabułę, książka poruszyła mnie na tyle, że muszę Wam o niej opowiedzieć. Mam pewien niedosyt jeżeli chodzi o zakończenie, jednak krótki epilog wyjaśnia pokrótce zakończenie, którego na pewno wiele osób jest niesamowicie ciekawych. 

Martha urodziła się w nędznej wiosce Willoughby w hrabstwie Warwickshire, ale już jako młoda dziewczyna miała odwagę marzyć o lepszym życiu. Droga do celu była długa i najeżona wieloma przeciwnościami, a także niemal niemożliwymi decyzjami do podjęcia.

Dziś Martha jest zamożną i szanowaną damą w Wellington, na drugim końcu świata. Wiele ją to jednak kosztowało. Nie wolno jej mówić o przeszłości ani o ludziach, których opuściła. Jaką cenę zapłacili oni?




Autorka pozwala nam wczuć się w klimat tamtych czasów, również ze względu na specyficzny język powieści. Akcja dzieje się w dziewiętnastowiecznej wiosce Willoghby, gdzie wychowała się główna bohaterka powieści.
W domu zawsze brakowało pieniędzy, a jej matka wykorzystywała ją do opieki nad dziećmi i nie pozwoliła na jej kształcenie. Jako dziewczyna marzyła o bogactwie, ale poślubiła mężczyznę, który trafił do więzienia i została sama z czwórką dzieci.
Podjęła bardzo trudną decyzję pozostawienia dzieci z matką i sama wyjechała w poszukiwaniu lepszego zarobku. Jednak z czasem dzieci trafiają do przytułku, o czym dowiaduje się ich matka, która moim zdaniem powinna już w tym momencie wrócić po nie. Jednak Martha pracuje nadal w Londynie twierdząc, że nie dzieje się jej dzieciom krzywda. 
Przypadkiem poznaje mężczyznę, który odmienia jej los i otwiera drzwi do bogactwa. Jednak Martha ukrywa 3 dzieci i to, że jest mężatką i brnie w dalsze kłamstwa. W drodze do lepszego życia towarzyszy jej tylko jedna córka, która jako jedyna zna prawdę o swojej matce. 

Martha zaślepiona bogactwem brnie coraz dalej i powoli się zapętla w swoich kłamstwach. Krzywdzi córkę, która chciała wyjść za mąż z miłości, a musiała poślubić chłopaka wysoko postawionych rodziców. Jednak los bywa okrutny i to właśnie kandydat córki dorobił się w życiu, a jej obecny mąż popadł w długi. 

Równolegle poznajemy los pozostałego rodzeństwa, które musi radzić sobie same. Martha co prawda dopięła swego, stała się bogatą panią w pięknych sukniach. Jednak przepłaciła to ciągłym strachem o nagłe pojawienie się jej byłego męża. W sumie nawet i to jest zaskakujące, bo przecież nigdy się nie rozwiodła ani nie została wdową, a wyszła za mąż po raz drugi czyli wychodzi na to, że była podwójną mężatką. 

Z niecierpliwością czytałam tą powieść, chciałam jak najszybciej dowiedzieć się jaki będzie koniec tej historii. W połowie książki wręcz znienawidziłam bohaterkę za jej zachowanie. Nie wyobrażam sobie życia z dala od małych dzieci zdanych na siebie. Martha podjęła decyzję, że odcina się od dawnego życia, a tym samym nie interesuje się losem własnych pociech. Nie chcę nawet wiedzieć co musi czuć matka na łożu śmierci nie wiedząc nic o swoich dzieciach, jak potoczył im się los, nie widząc swoich wnuków. Wyrwała z biedy tylko jedną córkę, która na koniec i tak skończyła nie tak jak to sobie matka wymarzyła. 

Martha umiera pełna strachu do ostatniej chwili, jej mąż żyje zdecydowanie dłużej i nawet żeni się po raz drugi. Jej córka zachowała wycinek z imionami i datami urodzin swojego rodzeństwa i dzięki temu ludzie zaczęli drążyć i dowiedzieli się z czasem o pochodzeniu Marthy i jej córki. 

Podsumowując, książka do pewnego momentu jest niesamowicie wciągająca, czekamy na moment kiedy rodzina znowu będzie razem albo chociaż kiedy ktoś odkryje prawdę. Liczyłam tak naprawdę na spotkanie po latach matki i dzieci oraz całego rodzeństwa. Na końcu powieści byłam naprawdę wkurzona jak matka mogła zostawić dzieci kosztem bogactwa. Nie mniej jednak uważam książkę za bardzo wartościową, bo możemy na własne oczy zobaczyć do czego prowadzi egoizm i chęć bycia 'kimś' oraz wzbogacenia się po trupach. 


8 komentarzy:

  1. kiedyś ważniejsze było pochodzenie i pieniądze niż dzieci. Tamte czasy były specyficzne i mocno okrutne. Chociaż dzisiaj sobie tego nie wyobrażamy wtedy dzieci nie były tak zaopiekowane jak dzisiaj.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie tak, niemniej jednak jestem mocno zaskoczona tą historią i nie mogę sobie wyobrazić, że mogło to stać się naprawdę.

      Usuń
  2. Lubię książki z dawnych lat, fajnie je się czyta!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To moja zdaje się pierwsza tego typu książka, ale mimo całej historii fajnie się ją czytało. ;)

      Usuń
  3. Zaskoczyłaś mnie zakończeniem, przyznam że trochę się zmieszałam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja byłam dosłownie wściekła, bo nie tego się spodziewałam. Oczekiwałam raczej spotkania po latach ...

      Usuń
  4. Dostaję wrzodów na żołądku, czytając takie książki. Kulturowe zniewolenie kobiet miało miejsce tak niedawno i zasadniczo nada ma miejsce, w zastraszającej większości świata.

    OdpowiedzUsuń
  5. As reported by Stanford Medical, It's really the one and ONLY reason this country's women get to live 10 years more and weigh on average 42 lbs less than we do.

    (And realistically, it is not related to genetics or some hard exercise and absolutely EVERYTHING related to "how" they are eating.)

    BTW, What I said is "HOW", not "WHAT"...

    Tap on this link to uncover if this easy questionnaire can help you unlock your true weight loss potential

    OdpowiedzUsuń

Copyright © Blanka beauty&lifestyle , Blogger