IMUREGEN odporność w płynie

IMUREGEN odporność w płynie

Jestem wzrokowcem, ma to swoje plusy i minusy. Jeżeli chodzi o paczki to sama staram się je ładnie pakować, ale też cieszy mnie jeżeli ktoś ładnie zapakuje paczkę dla mnie. Przyznacie, że lepiej wygląda chociaż wstążka niż produkty luzem rzucone do pudełka

Mój pierwszy przedświąteczny prezent wylądował u mnie już w listopadzie. Imuregen wpasował się idealnie w porę roku, ale i w miesiąc, ponieważ to w listopadzie przechodzę najgorszy okres z powodu braku słońca, krótkich dni i przemęczenia. 







IMUREGEN oferowany jest w postaci:
  • czystej – płyn oraz kapsułki
  • w połączeniu ze składnikami mineralnymi, roślinnymi i smakowymi - kapsułki, tabletki musujące, syropy owocowe

Mam spory problem z regularnością, muszę mieć coś naprawdę przez oczami, żeby regularnie stosować. Inaczej sprawa się przedstawia jeżeli chodzi o dzieci, moja regularność zmienia się o 180 stopni i jestem w stanie pamiętać o podaniu suplementu dla dziecka każdego dnia. Zupełnie nie umiem wyjaśnić dlaczego tak jest, ale grunt, że działa w kwestii dzieci.

Początkowo miałam sama stosować Imuregen, jednak ze względu na moją skłonność do anemii oraz regularne picie kawy uznałam, że moje dziewczynki bardziej skorzystają.

Mam porównanie jeżeli chodzi o poprzednie lata. Córka chodzi do przedszkola więc jak wiadomo przynosi mnóstwo chorób. Poprzedni miesiąc stosowałyśmy Imuregen codziennie w zalecanej dawce. Nie chorują już od października, jednak we wrześniu włączyłam picie wody z miodem i z cytryną więc wydaje mi się, że suplement wzmocnił działanie ochronne miodu.
Dobre porównanie mam na przykładzie kataru, który potrafił nam się ciągnąć tydzień, tak teraz, góra dwa dni i po katarze.

Skład oparty jest na naturalnym nukleotydów, peptydów, aminokwasów oraz mikro i makroelementów. Co ważne nie ma w nim syropu glukozowo-fruktozowego oraz cukru. Kiedyś raz dałam się nabrać na "cudowne" żelki na odporność, nieopatrznie nie przeczytałam składu, w domu zobaczyłam, że naładowany jest samą chemią.

Podsumowując, u nas sprawdziło się połączenie naturalności (woda, miód i cytryna) z naturalnym suplementem. Ogólnie nie jestem za przypadkowym stosowaniem suplementów, ale Imuregen będzie u nas gościł co roku w takim okresie.

Imuregen możecie dostać tutaj: klik, w cenie 89 zł.

Jakie macie sposoby na jesienne przemęczenie?
Korzystacie z suplementów diety?
YOPE naturalne mydła w płynie

YOPE naturalne mydła w płynie

Produkty marki Yope kusiły mnie od dawna. Nie ukrywam, że najbardziej przyciągają uwagę swoim designem. Ich urok tkwi w prostocie opakowań. Niedawno zamawiałam produkty typowo do domu i mogę Wam z czystym sumieniem polecić. Sprawdzają się rewelacyjnie, dokładnie czyszczą i nie mają mocnego, chemicznego zapachu, a co dla mnie najważniejsze nie niszczą skóry dłoni. 

Dzisiaj za to chciałam Wam pokazać mydła w płynie, które wyparły moje ulubione do tej pory pianki. Mydła w płynie idzie w naszym domu naprawdę dużo, a że często korzystają z niego również córki (mimo posiadania swojego dziecięcego) to musi być łagodne.



YOPE naturalne mydło w płynie Wanilia i cynamon 




Cena: 16,99 zł
Pojemność: 500 ml
Dostępność: sklep Biogo - klik

YOPE naturalne mydło w płynie Herbata i mięta 




Cena: 21,99 zł
Pojemność: 500 ml
Dostępność: sklep Biogo - klik

YOPE naturalne mydło w płynie Figowe 



Cena: 13,99 zł
Pojemność: 500 ml
Dostępność: sklep Biogo - klik

Przyznam się, że miałam ogromny problem z wyborem nie tylko zapachów, ale również produktów, bo chciałoby się wszystko na raz. Jednak odeszłam już jakiś czas temu od kupowania, co mi w ręce wpadnie, bo daty ważności mijają bardzo szybko, a potem szkoda, że trzeba wyrzucić. 
Także po chemii domowej przyszła pora na wypróbowanie mydeł w płynie. Jak już wspominałam idzie u nas ich bardzo dużo więc opakowania pół litrowe są akurat. 

Ciężko było zdecydować się na jakieś konkretne zapachy, ponieważ wszystkie brzmią dość kusząco. Wiedziałam jednak, że wanilia i cynamon musi się znaleźć wśród nich. Idealny zapach na zimę, ciepły i otulający, który dodatkowo utrzymuje się na skórze. Zielona herbata moim zdaniem zawsze się sprawdza, a dodatek mięty dodaje delikatnej świeżości. Najbardziej intrygowało mnie mydełko figowe, ponieważ nie wiedziałam czego mogę się spodziewać, ale zaskoczyłam się pozytywnie, bo i w nim czuć nutę świeżości, będzie idealne na letni okres.

Jeżeli chodzi o właściwości pielęgnacyjne to zależało mi na delikatności mydła. Często bywa tak, że nawet nie mam jak użyć kremu do rąk po ich umyciu więc ważne jest to, żeby mydło nie wysuszało skóry. Faktycznie w tej roli sprawdza się nieźle, skóra nie jest wysuszona, a dokładnie oczyszczona. 

Firma Yope posiada również wersję mydeł kuchennych, na które również zapewne się skuszę. Fakt, że są trochę droższe niż sklepowe mydła w płynie, ale za naturalność warto zapłacić, szczególnie kiedy z produktów korzystają również dzieci.

Znacie kosmetyki Yope?
Polecacie coś jeszcze?

Świąteczne inspiracje prezentowe

Świąteczne inspiracje prezentowe

Przychodzi pewien etap w związkach, w rodzinie, że często zaczynamy kupować na prezenty rzeczy potrzebne. U nas właśnie nadchodzi taki etap (oczywiście zaskakujemy się również niespodziankami, bo jedno nie wyklucza drugiego). Tym bardziej, że w tym roku wybieramy się pierwszy raz w góry, to przyda nam odpowiednie wyposażenie. 
Dlatego dzisiaj zapraszam na nietypowy świąteczny prezentownik. ;) Może ktoś jeszcze wybiera się w góry albo potrzebuje sprzętu do ćwiczeń to mam coś fajnego.

Dla dziecka: 


Dla kobiety:


Dla mężczyzny: 

Dla rodziny:

Do domu:


Domek / PowerBank / Śpiwór do sanek

A może skusicie się na wycieczkę świąteczną, to byłby dopiero prezent! Może ciepłe kraje wręcz przeciwnie - Norwegia? Pomysłów jest cała masa. A jeżeli gdzieś w świątecznym rozgardiaszu zdarzy się opóźniony samolot, to pamiętajcie, że możecie uzyskać odszkodowanie na opóźniony lot. 


Co sądzicie o takich prezentach?
Stawiacie raczej na tradycyjne niespodzianki czy może kupujecie sobie potrzebne rzeczy?
A może i to i to?

Squla.pl - nauka przez zabawę

Squla.pl - nauka przez zabawę

Czasy zmieniły się na tyle, że dostęp do różnych form nauki jest bardzo szeroki. Jako mama uważam, że należy jak najpełniej korzystać z możliwości, które daje nam dzisiejsza technologia. Czy jest dla dziecka coś wspanialszego kiedy może nauczyć się przez zabawę? Same suche fakty nie zachęcają dorosłego do przyswajania wiedzy, a co mówić o dzieciach.
Ja jestem jak najbardziej za wspomaganiem nauki technologiami, ważne jednak, aby wszystko było wyważone. Dziecko grające pół dnia w gry lub siedzące przed bajkami to nie jest dobry pomysł. Uważam, że powinien być czas zarówno naukę, zabawę jak i relaks. A co jakby połączyć wszystko w jedno?

Squla to platforma edukacyjna, która oferuje 60 000 zadań dostosowanych do wieku i tempa nauki dziecka, ze wszystkich przedmiotów. Zadania odpowiednie są dla uczniów klas 1 – 6 oraz przedszkolaków.

"Squla to jedyna taka interaktywna platforma online, która pozwala dzieciom ćwiczyć materiał ze wszystkich przedmiotów szkolnych!"


Co ważne,  zadania są tworzone przez polskich nauczycieli i metodyków i są zgodne z podstawą programową MEN na rok szkolny 2017/2018. Dzieci, które korzystają z platformy będą na bieżąco z materiałem, a dodatkowo będą mogły ćwiczyć swoje umiejętności w domu poprzez naukę i zabawę.

Z moich obserwacji wynika, że dzieci bardzo lubią rywalizację, jednak mówię o tej zdrowej chęci wygrania i zdobywania nowych umiejętności. Na dobrą sprawę można się bawić dosłownie wszystkim, dajmy dziecku kartkę i kredki - stworzy nam piękny rysunek. A spróbujmy dać do tego klej, brokat, bibułę czy wycinanki, od razu większa frajda oraz stymulowanie rozwoju dziecka.

Dokładnie analogicznie można postawić sprawę z platformą do nauki. Dajmy dziecku pograć, będzie się dobrze bawić, a spróbujmy połączyć grę z nauką. Będzie nadal się dobrze bawić, ale również skorzysta na tym jego rozwój. Dodatkowo rodzice mają możliwość kontroli postępów swojego dziecka.



Podczas wypełniania zadań dziecko ma możliwość zbierania wirtualnych monet, które później może wymieniać na nagrody. A dla dziecka nie ma chyba nic bardziej motywującego niż nagroda za jego starania. 

Moja córka jest akurat ambitnym zerówkowiczem i widzę ile radości daje jej pochwała od pani albo od rodziców. Motywuje ją to do dalszego starania i kolejnych pochwał. Jednak z ambicją nie należy przesadzać w drugą stronę, bo możemy doprowadzić do sytuacji, gdzie dziecko traci swój najpiękniejszy okres dzieciństwa na niezdrową chęć bycia najlepszym.

Co sądzicie o takich nowoczesnych platformach edukacyjnych?
My na pewno spróbujemy uczyć się przez zabawę.

Moja przygoda z soczewkami

Moja przygoda z soczewkami

Od dziecka mam wadę wzroku, domyślacie się pewnie, że nie lubiłam nosić okularów. Często odciskały mi się noski, a zimą parowały jak szalone. Jednak nigdy nie były dla mnie powodem kompleksów, nie wiem może trafiłam na normalne koleżanki i kolegów. Prawda jest taka, że nigdy nie rozumiałam wyśmiewania się z jakiegokolwiek, nawet najdrobniejszego formy  bycia 'innym'. Czy to otyłość, czy noszenie okularów czy też krzywy zgryz. Każdy ma jakieś kompleksy, ale ważne, żeby sprawić, aby stały się atutem. 
Okulary z czasem zaczęły mi dodawać powagi, jednak zawsze chciałam spróbować z soczewkami.

Moje pierwsze soczewki kontaktowe to były zdaje się Air Optix, zamówiłam je na próbę na allegro. Jednak przeleżały trochę, bo ... uwaga, bałam się je włożyć do oka. Jestem zdecydowanie z grupy osób, które mają jakąś fobię na punkcie oczu. Czuję każdy najdrobniejszy pyłek, a zagięta rzęsa doprowadza mnie do szału. Ba, nie mogę używać nawet mleczek do demakijażu. Bardzo łatwo podrażniają mi się oczy więc bałam się dodatkowo wkładać w oko ciało obce. 


Przełomowa była dla mnie wizyta u dobrej okulistki. Co prawa byłam wcześniej po poradę odnośnie soczewek, ale zostałam potraktowana dość taśmowo i przyznam, że na jakiś czas się zniechęciłam. Bardzo możliwe, że wpływ na to miał fakt, że wizyta była na NFZ. Prywatnie była już zupełnie inna bajka. Okulistka dobrze dobrała mi soczewki, ale także nauczyła mnie je nakładać, bo wbrew pozorom nie jest to takie proste przy pierwszym razie. 


Wiedza od okulistki była dość pomocna w kwestii zamówienia soczewek przez internet. Wychodziło to zdecydowanie taniej nawet po doliczeniu kosztów przesyłki. Oczywistym jest, że musicie znać wszystkie swoje parametry oka, żeby dobrze dobrać odpowiednie soczewki. Ja najczęściej zamawiam te hydrożelowe, ponieważ nie czuję ich praktycznie w ogóle na oku. Ważne jest też dobranie odpowiedniego płynu do soczewek, jednak to dość indywidualna kwestia. Mnie zamawianie przez internet nie przeraża, a nawet zdecydowaną większość rzeczy kupuję w ten sposób.

Aktualnie noszę soczewki sporadycznie, w domu częściej używam okularów. Jednak przy obecnej pogodzie soczewki są niezastąpione.

A Wy macie jakieś doświadczenia z soczewkami?
Wolicie tradycyjne okulary czy może soczewki?

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Copyright © Blanka beauty&lifestyle , Blogger